Już kwiecień

Dopiero się zaczął więc jaki będzie nie wiadomo, ale jakie były kwietnie w latach minionych to mogę sobie przypomnieć otwierając zeszyt z moimi rymowankami. Przed laty, dość często opisywałam różne wydarzenia, pory roku, czy poszczególne miesiące. Teraz jak otworzyłam kartki swojego notesu z rymowankami sprzed laty stwierdziłam, że to jest pamiętnik mojego życia tyle tylko, że pisany wierszem. Widać zawsze mnie ciągnęło do pisania pamiętników, chociaż nie zdawałam sobie z tego sprawy. W tym moim rymowanym notesie są trzy części zatytułowane : rymowane fragmenty życia, teksty do piosenek pisane przeze mnie i życzenia . I tak np. rymowanka opisująca kwiecień 1999r. świadczy o tym, że na święta wielkanocne spodziewałam się dużo gości. Najpierw wysprzątałam cały dom a później zabrałam się za świąteczne potrawy i byłam szczęśliwa bo wszystko się udało.

Zakasałam już rękawy i porządki czynię. Kwiecień świętem się zaczyna a ono przeminie tak szybciutko jak i przyjdzie- radością wiosenną, gwarem wnuków, pięknem córek, tęsknotą niezmienną. Baby pięknie wypieczone, szynki okazałe, szczupak, śledzik i święcone, wszystko się udało. Stół szeroko rozstawiony, już przyjmuje gości. Kiedy znów się zobaczymy – czy w miesiąc miłości ? Swoją rymowankę zakończyłam pytaniem a opisując maj dałam odpowiedź.

Tego roku maj był Laury; otulił ją bielą – Kołysała w sercu Bozię z dumą i nadzieją. Skąd powaga taka w dziecku, skąd tyle godności? W długiej sukni kroczy dumnie i zaprasza gości. Zapraszała nas do stołów umajonych kwieciem, z lewej strony starsi siedli, po prawej zaś dzieci. Kuchnia polska i chorwacka na białym obrusie. Ustawiają pełne misy Damirek z tatusiem. Rośnij zdrowo polska wnuczko, choć z chorwackiej ziemi, wojna ciebie tu przygnała z rodzicami twymi. Szłaś przez Sztudgard do Olsztyna zagrzebianko mała, rośnij zdrowo, ucz się dobrze, błyskaj szczęściem cała.

Oczywiście ta rymowanka mówi o Pierwszej Komunii Świętej mojej wnuczki. O tym, że z Zagrzebia wygnała ich wojna bałkańska. Uciekli najpierw do Sztudgartu a później przyjechali do Olsztyna i są tu do dziś. Opisując czerwiec przypomniałam sobie, że w maju spotkaliśmy się w licznym gronie dwukrotnie a w czerwcu w bardzo licznym gronie na moich imieninach, to grono było powiększone o moich przyjaciół. Rymowankę zaczęłam słowami, że na czerwcowym stole stoją jeszcze róże w majowym wazonie… a dalsze zwrotki mówią i o licznych przyjaźniach i serdecznych spotkaniach ale i o wydarzeniu, które mnie bardzo zabolało.

Czerwiec, tak jak życie to smagał to koił. A jedno smagnięcie wciąż boli i boli. Mimo tłumu gości i naręczy róż, moje serce wciąż boli, boli i już. Toastów było dużo, radości też moc, więc czemu nie zasnęłam przez calutką noc? W dalszych zwrotkach wymieniam wszystkich swoich gości i tych którzy złożyli życzenia telefonicznie no i oczywiście wyjaśniam tak ” poetycko ” swój ból serca.

Rok dwutysięczny zostawił po sobie same puste kartki; a w 2001 roku opisałam kwiecień tak :

Perskie oczko do nas puścił pod koniec żywota, cały miesiąc mroził, chłodził, nie żałował błota. Zapomniałeś żeś wiosennym jest miesiącem – miły. Sercem całym wyczekany do ostatniej chwili. Na zwodziłeś nas nadzieją, tęsknotą do słońca, aż błysnąłeś i ogrzałeś pod koniec miesiąca. Takie było perskie oczko, muśnięcie jak mgiełka. Już nie czekam, rok za długi, nadzieja nie wielka.

Chyba w kwietniu 2001r. nie wydarzyło się nic szczególnego, nic co warto byłoby uwiecznić, ale lekkość wiersza świadczy, że miałam się dobrze. Opisałam tylko pogodę. A we wrześniu tego roku już chodziłam na Pobyt Dzienny do naszego DPSu.

Rymowankę o kwietniu 2003r. pisałam razem z trzyletnią dziewczynką, córką jednej z naszych dziennikarek radiowych, która bardzo chciała pisać wiersze. Tak więc wierszyk musiał być leciutki, muskający życie. A oto on- kwiecień plecień z 2003r.
Coś – błysnęło słoneczkiem, zapachniało kwiatkiem, zaćwierkało wróbelkiem, przeleciało wiatrem. Coś – deszczem skropiło, kolorami nęciło, co to było, co to było? Naraz śniegiem zawiało, chłodem przeniknęło i zniknęło. Nie, nie zniknęło, ostro trzyma – to zima? Nie, to plecień, czwarty miesiąc roku, który nie wie kim jest i tak miesza po trochu. Trochę zimą postraszy, trochę wiosną przygrzeje i z nas wszystkich po prostu się śmieje.

W rok później, na swoje czwarte urodziny, owa przyszła poetka zażyczyła sobie ode mnie urodzinowy wierszyk. Trudno mi było pisać tak leciutko jak dla dziecka ale dziecko było zachwycone i to było najważniejsze.

A co dzieje się teraz, w kwietniu 2020? Jak śpiewa Krzysztof Kiliański w duecie z Izą Kowalewską – ” klepię życie jak różaniec, jak paciorki bliźniacze dni. Smaku jak w opłatku w nim brak” . To przez te cholerne wirusy które nawet siebie ukoronowały i to dlatego, że opanowały cały świat i będą dominantą przez wiele miesięcy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *