Obsesja

Obsesja to naukowe określenie opętania, czyli choroby psychicznej, zwykłej choroby psychicznej z którą każdy lekarz psychiatra umiałby postąpić, zwłaszcza, że ten opętany jest w Domu Opieki, czyli zawsze w zasięgu ręki. Niestety nasz lekarz nawet nie rozpoznał choroby a więc nie może być mowy o leczeniu. Nasz psychiatra potrafi czasem z normalnego człowieka zrobić durnia, ale żeby wyleczyć, to już ponad jego możliwości. Chodzi mi o Leona i jego obsesji na moim punkcie. To natręctwo opętało Leona dwa lata temu i trwa a objawia się coraz agresywniej. Leon całkiem oficjalnie mówi, że mnie zgładzi. Zgładzenie mnie to jego życiowa misja. Wszystkim dookoła opowiada wymyślony niby mój życiorys, po to żeby inni uznali, że naprawdę mnie trzeba zgładzić z tego świata. Przecież jestem najwyższej klasy szpiegiem sowieckim, wyszkolonym przez Stalina. Przeze mnie zgładzono tysiące ludzi podczas I i II wojny światowej. Nikt nie potrafił rozprawić się ze mną a on to zrobi. On nie widzi różnicy wiekowej, nie interesuje go, że jak Stalin zmarł to ja miałam 11 lat. Według Leona byłam pupilką Stalina. Obelgi jakimi mnie poniewierał, po pół roku zaczęłam puszczać mimo uszu. Pisałam o tym do Pani dyrektor dwukrotnie, prosiłam żeby coś z tym zrobiła, odpisała mi, że rozmawiała z Leonem i on obiecał, że nie będzie mnie zaczepiał. Chory psychicznie człowiek obiecał i to naszej pani dyrektor wystarczy. Leon już trzykrotnie próbował mnie pobić, w tym raz mu się niestety udało. Skoro nasza dyrekcja nie wie jak poradzić z Leonem to ja będę musiała poradzić sobie z dyrekcją. Przecież on jest podopiecznym naszego Domu, skoro on nie odpowiada za siebie, to za niego odpowiada dyrekcja. Zadzwoniłam do Dzielnicowego, który odpowiedział mi, że nic nie może zrobić, co najwyżej zadzwoni do dyrekcji Domu i porozmawia. Poprosiłam go jednak żeby sporządził notatkę w tej sprawie. Za każdym razem, jak tylko Leon mnie zaczepi będę dzwoniła na Policję i na piśmie informowała naszą panią dyrektor aż w końcu nagłośnię sprawę w mediach. Moją córkę poinformowano, że w piątek – 5 czerwca będzie lekarz psychiatra który zajmie się sprawą. I właśnie w piątek wieczorem wyszłam na balkon i z przerażeniem zobaczyłam w oknie korytarza, piętro wyżej, Leona z kamieniem w ręce.On mnie osacza ze wszystkich stron. W piątek gdzie bym się nie ruszyła wszędzie spotykałam Leona. On jest naprawdę opętany. Od dziś zawsze przy sobie będę miała coś do samoobrony, nie będę bierna tylko aktywna.

Po za tym maj skończył się pięknym słonecznym dniem i pięknie odśpiewaną majową. Panie zaczęły mnie namawiać żebym poprowadziła i czerwcowe; ja w pierwszej chwili zawahałam się ale jednak zrezygnowałam z tej zaszczytnej funkcji. Nie jestem w końcu aż taką świętoszką. Poczekamy do następnego maja. Wszyscy jesteśmy umęczeni tą nie możliwością wychodzenia z budynku. Dzisiaj jakieś wizyty rodzinne były, nie wiem na jakiej zasadzie. Nie widziałam żadnej informacji na ten temat, to chyba z obawy, że byłoby za dużo chętnych. Ja czasem wychodzę do ogródka ale te prośby o wyjścia są upokarzające. Trochę podłubię w ziemi i już jestem zmęczona, także wyjście raz czy dwa razy w tygodniu to kropla w morzu potrzeb. Musiałabym pójść do sklepu ogrodniczego kupić coś do spryskania róż – (są zjedzone przez jakąś zarazę ) i krzątać się w ogródku codziennie, wówczas ogródek spełniałby swoją rolę a tak to jest zaniedbane byle co.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *