Oczy

Minął ten przerażający piątek kiedy to wkłuwano się w moją gałkę oczną; minął zgodnie z powiedzeniem, że strach ma wielkie oczy. Przygotowania do zabiegu były bardzo poważne. Ponownie przeszłam badania, następnie przebrano mnie w kitel, ochraniacze na buty, czepek i zaprowadzono na salę operacyjną. Ułożyłam się odpowiednio na łóżku, na oczy założono siatkę -mapę, którą wydrukowano dzięki tym wszystkim komputerom którymi mnie badano, określające różne warstwy oka. Żeby ta siatka była nieruchoma założono na nią ramki. Powiekę usztywniono odpowiednim uchwytem a leciutkie uderzenie wilgotnego powietrza oznajmiło mi, że oko zostało znieczulone. Następnie Pani Doktor poinformowała mnie, że poczuję dotknięcie, ponieważ musi zaznaczyć miejsce wkłucia. To było takie uczucie dotknięcia miękkiego grafitu ołówka. I to było wszystko co czułam. Za chwilę usłyszałam – i to wszystko, dziękujemy. Od godziny 8 rano szykowano mnie do zabiegu. Ze szpitala wyszłam o godzinie 11 a moje cierpienia zaczęły się o godzinie 12. Miałam wrażenie, że zrobiono coś nie tak bo oko bolało mi sakramencko. Jednak po przespanej nocy ból się wyciszył. Przez całą sobotę miałam oko pełne piasku ale nie bolesne. W niedzielę dokuczało mi cholerne swędzenie oka a w poniedziałek było po wszystkim. Taki proces będę przechodziła co miesiąc, teraz 2 lipca.

Jak pisałam powyżej, w sobotę miałam oczy pełne piasku a sobota to dzień naszego śpiewania. Nie wiem w co kliknęłam w komputerze ale nagle przestał działać kursor. I przez taki drobiazg utknęłam z kierowaniem zajęć. Poprosiłam Andrzeja żeby przejął pałeczkę i on to zrobił. Jak dobrze że są ludzie nie tacy obrażalscy jak ja, tylko puszczający wszystko mimo uszu, tacy jak Andrzej, który pięknie zajął się stroną muzyczną. Mówił co będziemy śpiewać, muzykę ściągał z internetu i wszystko pięknie grało. Ustaliłam z nim, że strona muzyczna to teraz będzie jego broszka. On będzie decydował co śpiewamy. Jeśli będzie to coś nowego to zadbam o to żebyśmy mieli teksty i będę pilnowała żebyśmy śpiewali równo i wszyscy w tej samej tonacji. Bardzo się cieszę, że Andrzej chętnie odciąży mnie; co 50 lat to nie 80; no i te moje oczy, z nimi nie będzie lepiej pomimo zastrzyków, zachowam ten stan jaki jest, a jest kiepściutki.

Napisał do mnie Pan Jerzy, dziękuję, że napisał ale ja jestem nie wiernym Tomaszem – tyle miłych słów, tyle pochwał, że wydaje mi się, że Pan Jerzy pomylił adresata. Żeby pisząc, że mój blog jest źródłem wiedzy, że jest pouczający i taki szczegółowy, poparł jakimś fragmentem przeze mnie napisanym to może i uwierzyłabym ale jak dodał Pan, że niektóre fragmenty są zbyt techniczne to już wiedziałam, że to nie chodzi o mnie. Ale dziękuję za] wpis.

Jeden wieczór przeznaczyłam na wysłuchanie koncertu z Opola. W sumie nie bardzo wiem co to był za koncert; za moich czasów Festiwal w Opolu wyłaniał gwiazdy wśród debiutantów, nagradzał za wykonanie, interpretację, za twórczość.; czyli, że był nagrodzony kompozytor, autor tekstu i wykonawca. Ale to prehistoria. Brałam udział w Festiwalu Opolskim w 1967r. Doszłam do koncertu laureatów. Moja córka 20 lat później, została nagrodzona za interpretację. Koncert który oglądałam był poświęcony pamięci znanemu i bardzo popularnemu kompozytorowi – Januszowi Kondratowiczowi. Myślę, że ów kompozytor zbytnio by się nie cieszył słuchając tych interpretacji. Ucieszyłby się pamięcią o nim ale nie zniekształceniem wprost melodii przez niektórych wykonawców. To był szał improwizacji. Każdy wykonawca popisywał się wręcz improwizacją. Jak robią to dżezmeni to rozumiem ale żeby zniekształcać piękną melodię na koncercie poświęconym kompozytorowi tej melodii – to lekka przesada. Występowały same gwiazdy, tak więc jak Stanisław Soyka po prostu zaśpiewał piosenkę zgodnie z życzeniem kompozytora, to zrobiło mi się miło na sercu. Na zakończenie piosenki Soyka wstawił koroneczkę improwizacyjną, pokazując, że on potrafi tylko, że dzisiaj nie wypada. Poza Soyką bardzo podobała mi się Ania Rusowicz. Do łez wzruszył mnie jej głos identiko jak jej mamy – Ady Rusowicz. Niepowtarzalny, szorstki alt. Reszta wykonawców oburzyła mnie myląc nagminnie tekst i wirując w improwizacji zatracając właściwą melodię. Nie byłabym sobą żebym nie skrytykowała. Taką mam naturę.

I to wszystko – NARA !!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *