Zaledwie od kilku lat, w dniu 11 listopada cofam się myślami w daleką przeszłość i idę na grób mojego ukochanego taty z wiązanką biało czerwoną stawiając obok niej portret Ułana. Ułana z przewieszonym na ramieniu kożuszkiem i z szabelką, która wraz z koniem stanowiła główny atrybut ułański. Kim był mój tatuś – to był temat tabu. Nikt w rodzinie nie miał prawa rozmawiać na ten temat. Wiedziała o tym tylko mama no i brat, ale brat milczał jak grób. To, że ja nie wiedziałam to się nie dziwię. Zawsze uchodziłam w rodzinie za roztrzepańca, któremu w głowie tylko tańce i śpiewy, ale, że nic o tatusiu nie wiedziały moje starsze siostry to mnie bardzo dziwi. Bardzo mnie też dziwi, że to ten roztrzepaniec otworzył oczy nobliwym i ułożonym siostrom i pokazał kim był nasz tato. A kim był tatuś ? Patriotą, Piłsudczykiem, Legionistą, Ułanem XIV Pułku Ułanów Jazłowieckich. Ponieważ moja rodzina musi znać swoich przodków to resztę pamiętnika poświęcę ku pamięci.
„Bo każda rodzina tworzy zalążki losów swojej Ojczyzny”.
Dziwnym wędrowcem po latach jestem,
Stąpam do tyłu drogą z przeszłości
I śladów szukam tych co odeszli,
Wspomnień z Ich życia – dziejów zaszłości.
Idę po omacku i szukam i pytam
I trafiam czasem na ślad zadeptany.
Coś mnie olśniewa, coś mi umyka
I znowu pytam – otwieram rany.
Ich tu już nie ma, odeszli dawno Pozostawiając dzieci i wnuki
Ich śladem idąc otwieram księgi
Żeby historii uczyć ich pra, pra, pra wnuki.
PRABABCIA DANUSIA
