Część II, rozdział 6

Cały grudzień to nieustanne, wzajemne obdarowywania się. Zaczęło się 8 grudnia to dzień imienin szanownej pani dyrektor. Delegacja za delegacją z prezentami. Nauczyła wszystkich bicia pokłonów przed sobą . Za kilka dni zorganizowała zebranie mieszkańców żeby powiadomić o zatrudnieniu na noc ochroniarza. Oczywiście zebranie było pożegnalne z kwiatami i prezentami. Po 26 latach pracy w tym DPS-ie dopiero zorientowała się, że w nocy najwięcej ludzi umiera. I co z tego, że w każdym pokoju jest alarm, jak coś się stanie a chory zamknął drzwi na klucz od środka to nikt nie mógł się dostać. Dzwoniono wówczas po pana Jurka do domu zanim on przyjechał to często już było po wszystkim. Zaczęła się wymiana zamków w drzwiach, a przecież nie minął jeszcze rok jak mieliśmy wstawiane nowe drzwi. Drzwi oczywiście robił zięć i wstawił złe zamki, tak więc pół roku później była wymiana zamków a teraz wymieniono zamki po raz drugi. Pani dyrektor szaleje z zakupami. Musi wywiązać się z umów jakie złożyła osobom, że to właśnie u nich zrobi zakupy. Samochody wyładowane różnymi paczkami podjeżdżają co rusz pod nasz dom, konkretnie pod moje okno. Ostatnie dni pracy a tu taki szał zakupowy. Wigilia dla mieszkańców zamienia się w ostatnią wieczerzę, wieczerzę pożegnalną. Nie było wiadomo czy cieszyć się czy płakać. Nie byłam na Wigilii, znam tylko relację innych osób. No i Sylwester cały pod hasłem – żegnamy naszą kochaną p. dyrektor. Ogromne paczki z prezentami dla wierno poddańczej klakierni, czyli wyłącznie dla niektórych chórzystek. W tych paczkach były nawet telewizory plazmowe . UFF… .NAWET NAJDŁUŻSZA ŻMIJA – MIJA, jak dla mnie to kamień z serca. Skończył się ten koszmarny rok. Jutro 1 styczeń 2013r. Jutro nowe, czy lepsze ? . mam nadzieję.

Ludzie schodzą się do mnie i mówią o różnych problemach – zobacz a Józek to a Anielcia tamto. Nie ma dnia żeby nie przyszedł ktoś z żalami. Jeszcze tydzień temu to się bali, teraz też się boją chcieliby na moich plecach dojechać do celu. Skarżą się na wszystkich, na pokojowe, opiekunki, nawet na księdza, że ma pensję 6000 zł. i jeszcze zbierają mu tacę. Że Brońka mimo, iż jest u nas zaledwie pół roku dostała skurzane buty na zimę, pewnie bardzo drogie. Obiecałam, że wszystkim się zajmę ale na innych zasadach niż oczekują. Wszystkie wasze pretensje nagram, pójdę z nimi do dyrektora, jego wypowiedzi też nagram i puszczę przez nasze radio w audycji ” nasze sprawy „. Ale wiecie o tym, że nie mogę tego zrobić teraz. Nowy dyrektor musi okrzepnąć. To może być poruszone za kilka miesięcy. Ja sama karku nie będę nadstawiać, od dziś wszyscy jesteśmy bohaterami domu, wszyscy jesteśmy odważni. 6 stycznia niespodziewana wizyta księdza u mnie. Między nami od dwóch lat były ciche dni. Trzy lata temu zwróciłam uwagę, że nasz ksiądz to taki oblatywacz – po kolędzie obleciał 140 pokoi w 45 min. A zatem wpadał brał kasę i wiał. Za taką kolędę to ja dziękuję i w następnym roku nie miałam napisu na drzwiach zapraszającego księdza na kolędę. Nie przyszedł. Za tydzień chcę przystąpić do komunii a ksiądz mnie pyta czy oby na pewno. A więc on uważa, że skoro nie przyjęłam księdza po kolędzie to zgrzeszyłam. Poszłam do spowiedzi do swojej byłej parafii, przedstawiłam sprawę i spytałam czy faktycznie zgrzeszyłam, bo według mnie bardziej zgrzeszył ksiądz. Usłyszałam, że nie zgrzeszyłam ale okazało się również, że nasz ksiądz o całej spowiedzi dowiedział się i następnym razem w ogóle mnie przy komunii ominął to ja przestałam chodzić do kościoła. Minęło dwa lata aż tu nagle puk, puk, – to ja pani Daneczko kochana. Aż ty obłudniku zmieniła się władza to lepiej ze mną żyć w zgodzie, bo to nic nie wiadomo. Bardzo brzydkie zdanie mam o takim księdzu ale do kościoła zaczęłam chodzić. Nie mogę przyjąć od niego komunii. Moim zdaniem on nie zasługuje na to żeby jej udzielać. Może za jakiś czas, ale teraz nie mogę.

[whohit]Część II, rozdział 6[/whohit]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *