Część III, strona 8

Nie jestem dumna z takiego poziomu rozmów ale tego typu odzywki to chleb powszedni w naszym domu. Chciałam mieć spokój to musiałam się odpowiednio dopasować do rozmówcy. To było takie trzask, prask, bez rozmyślań i bólu psychicznego. Tak więc efekty kuracji są namacalne. Niestety za ten stan rzeczy obwiniam obie panie dyrektorki i poprzednią i obecną. Żeby dawały do zrozumienia, że tego nie tolerują to by tego nie było.  Mówią, że dobre wychowanie to relikt  z poprzedniej epoki, ale u nas wszyscy są z poprzedniej epoki. Postanowiłam, że muszę coś zrobić żeby wyprowadzić się z tego domu.  Napisałam pismo do dyrektorki z zapytaniem  czy mogę dać ogłoszenie do gazety  o zamianę pokoiku w domu opieki na mieszkanko w mieście. Kiedyś przecież było takie ogłoszenie i zamiana doszła do skutku. Mafia straciłaby jedno mieszkanko ale pozbyłaby się problemu w postaci mojej osoby. Wiadomo, że musiałaby to być osoba spełniająca wszystkie wymogi.  Nie da się żyć w miejscu gdzie każde świństwo zrobione mi jest nagradzane i ludzie bez honoru zbierają punkty na swoje konto ubliżając mi kiedy i gdzie się da.  Kiedyś przez 40 min. byłam w swoim ogródku, to miało być w ramach relaksu Przez całe 40 min.  pan Tymiń…  będąc na balkonie który jest naprzeciwko mojego ogródka, ubliżał mi, szukał zaczepki. Nie odezwałam się do niego ani jednym słowem ale czy na dłuższą metę tak się da. Zawsze w poniedziałki  , na zebraniu grupowym w szpitalu, opowiadamy o wszystkim co się wydarzyło przez ostatnie dwa dni.  Współtowarzysze niedoli wcale się nie dziwią, że w poniedziałki wracam przybita zamiast odprężona. Wszyscy zgodnie orzekli, że takie zachowania to jawna prowokacja. 4 września  wzywa mnie do siebie dyrektorka.

Jak zawsze na każde moje pismo szanowna pani dyrektor odpowiadała po terminie regulaminowym, czyli po miesiącu, to na moje ostatnie pismo w sprawie wyprowadzki,  raczyła odpowiedzieć po dwóch dniach, ale ustnie.   Najpierw było wszystko na nie, ale jak dowiedziała się, że o warunkach w jakich tu muszę żyć rozmawiałam już z Rzecznikiem Praw Pacjenta który obiecał mi pomoc, z Nie przeszła na – zrobię wszystko żeby pani pomóc ale musimy cierpliwie poczekać aż z urlopu wróci dyrektorka MOPS-u.

[whohit]Część III, strona 8[/whohit]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *