Cz. IV str. 8

Już maj, jak zwykle prowadzę majowe. O dziwo w tym roku to  terapeutka Kasia po prostu spytała – czy poprowadzę majowe ? Powiedziałam, że tak i sprawa załatwiona. Niby takie proste a jednak w poprzednich latach zadanie takiego pytania było wprost  nie możliwe. Któregoś dnia siedzieliśmy w kaplicy czekając aż przyjdzie pora rozpoczęcia naszych śpiewów a tu patrzymy  przychodzi  do nas pani dyrektor. Spojrzała na nas i zaczęła z wielkim sentymentem wspominać swoje majowe. Jedna z mieszkanek nie dała jej zbyt długo się rozczulać i zagaiła bardzo poważny temat dotyczący swojej sprawy. Pani dyrektor bez słowa wstała i wyszła. No i się zaczęło – ona tak zawsze, ją w ogóle nie interesują nasze sprawy… zaczął się szum. Do rozmowy dołączała się każda z osób obecnych.  Ja żeby to przerwać, bo to ni miejsce ni pora, zaczęłam śpiewać – Chwalcie łąki. Po odśpiewaniu całej majowej ludzie zamiast wychodzić zaczynają swoje żale od początku. Mówię im – idźcie z tym do pani dyrektor z normalną skargą a nie tutaj żalicie się na wszystko. Myśli pani, że nie byliśmy. Ona nie słucha i nikt w tym domu nie ma dla nas czasu. Przychodzi do mnie pielęgniarka z lekami, mówi pani Hania, ja chcę zadać pytanie dotyczące leków, czyli z jej zakresu obowiązków, a ona odwraca się na pięcie i mówi mi, że nie ma czasu. Gdzie iść na skargę, do kogo ? Oni wszyscy są tacy sami, mają nas gdzieś.  Poprosiłam żeby wyszli z kaplicy bo muszę ją zamknąć i zwrócić klucze. Pod kaplicą wszystko zaczyna się od początku. Zostawiłam rozżalonych ludzi i poszłam. Najpierw chciałam się tym zająć ale później pomyślałam – dlaczego znów ja. Przecież tu mieszka 148 osób. Wszyscy wiedzą, że pani dyrektor lubi rozmawiać tylko ” o dupie Maryni” o kwiatkach, szmatkach i duperelkach nigdy o poważnych sprawach. Ona potrafi powiedzieć wręcz  jak się do niej podchodzi żeby o czymś pogadać – błagam, tylko nie o poważnych sprawach. Myślę też, że dlatego nigdy mnie o nic nie proszą bo przy mnie wszystkim rozwiązują się języki i zaczynają wylewać żale. Gdzie by mnie nie spotkali, zawsze tak jest.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *