11 listopada 2017r.

Zaledwie od kilku lat,  w dniu 11 listopada cofam się  myślami w daleką przeszłość i  idę na grób mojego ukochanego taty z wiązanką biało czerwoną  stawiając  obok niej portret Ułana. Ułana z przewieszonym na ramieniu kożuszkiem i z szabelką, która wraz z koniem stanowiła główny atrybut  ułański. Kim był mój tatuś –  to był temat tabu.    Nikt w rodzinie nie miał prawa rozmawiać na ten temat. Wiedziała o tym tylko mama no i brat, ale brat milczał jak grób. To, że ja nie wiedziałam to się nie dziwię. Zawsze uchodziłam w rodzinie za roztrzepańca,  któremu w głowie tylko tańce i śpiewy,  ale, że nic o tatusiu nie wiedziały moje starsze siostry to mnie bardzo dziwi. Bardzo mnie też  dziwi, że to ten roztrzepaniec otworzył oczy  nobliwym i ułożonym siostrom i pokazał kim był nasz tato.    A  kim był tatuś ?  Patriotą, Piłsudczykiem, Legionistą, Ułanem XIV Pułku Ułanów Jazłowieckich.                         Ponieważ moja rodzina musi znać swoich przodków to resztę pamiętnika poświęcę ku pamięci.

„Bo każda rodzina tworzy zalążki losów  swojej Ojczyzny”.

Dziwnym wędrowcem po latach jestem,
Stąpam do tyłu drogą z przeszłości
I śladów szukam tych co odeszli,
Wspomnień z Ich życia – dziejów zaszłości.
Idę po omacku i szukam i pytam
I trafiam czasem na ślad zadeptany.
Coś mnie olśniewa, coś mi umyka
I znowu pytam – otwieram rany.
Ich tu już nie ma, odeszli dawno                                                                        Pozostawiając dzieci i wnuki
Ich śladem  idąc otwieram księgi
Żeby historii uczyć ich pra, pra, pra wnuki.

PRABABCIA DANUSIA

Cz. IV str. 38

Wywiady które prowadziłam z ogromną pasją mogły stworzyć fragment historii Polski opowiedziany przez ludzi biorących czynny udział w tej historii.  Żebym nie była taka sponiewierana w tym domu to wspólnie z bohaterami wywiadów opisywalibyśmy tę historię.   Teraz mogłabym rozmawiać o czasach PRLu  i byłoby  ponad 100 lat historii kraju w przeżyciach  podopiecznych  DPS.  Niestety za późno. Pani dyrektor przyłączyła się do hołoty i z satysfakcją  niszczyła wszystko co się da,  w ten sposób walcząc o utrzymanie stołka dyrektorskiego. Owszem jest dyrektorem ale nie szanowanym przez nikogo, ani przez mieszkańców ani przez pracowników.  Pracownicy przy niej muszą udawać, że jest inaczej, a nie którzy mieszkańcy mydlą oczy dyrektorce, ale ta bylejakość na każdym kroku i we wszystkim tworzy parszywą atmosferę  i   brak szacunku . Ludzie biorąc do ręki obecny GŁOS SENIORA widzą, że to co było kompletną lipą opisane jest w ochach i achach.  To jest brak szacunku do czytelników.. Jak w ogóle można było  doprowadzić do zniszczenia czegoś co ludzi interesowało. Ówczesny kwartalnik miał dodruki bo nasi mieszkańcy kupowali po kilka egzemplarzy i wysyłali do rodzin. Tosia wysyłała do Stanów Zjednoczonych, Hania do Anglii, Helenka do Niemiec a czytelnicy ci pisali  potem  do nas. Teraz pracownik chce czy nie musi pisać dużo i pięknie. Że to niby u nas cuda nie widy. Po za nieuzasadnionymi przechwałkami kilka artykułów zerżniętych z internetu i szlus      .No i najgłupszy konkurs świata – zgadnij kim jest ta dwuletnia dziewczynka?

A zniszczenie takiego cudu jakim było radio. To zniszczenie to w 100 % zasługa pani dyrektor. W całej Polsce nie było takiego cudu prowadzonego w całości przez mieszkankę DPS.  No ale co tam trzeba było podlizać się hołocie. Hołota to macki mafii a z nią trzeba trzymać zwłaszcza jak się nie wiele umie a chce się być dyrektorem. Tym gestem pokazała, że dla mafii zrobi wszystko.      Dzisiaj na głównej tablicy ogłoszeń wisi reklama naszego radia, jakie to ono jest wspaniałe – ” w naszym radiu nie zabraknie na pewno: muzyki, poezji, aktualności, humoru i koncertów życzeń „.  A co jest? Jedna wielka lipa . Bez słowa puszczają płytę z muzyką i leci od początku do końca. Kończy się płyta to i kończy program radiowy.  Co za różnica co puszczają i tak nikt nie słucha.   W ogóle to przez radiolę nie puszczają nawet żadnych ogłoszeń bo radiole są powyłączane.  W razie jakiegoś problemu to byłoby zero odzewu.               PO CO TO? a no po to żeby powiedzieć, że radio działa. Żeby wykazać w sprawozdaniach jak wiele się u nas dzieje.                        Poprzednie radio nie miało żadnej reklamy w naszym domu a wszyscy słuchali. Sprawdzałam to wielokrotnie.  Jakby szanowna pani dyrektor od początku posłuchała mieszkańców i zatrudniła p. Karola o którego ubiegaliśmy się  to dzisiaj mogłaby chodzić dumna z wypiętą piersią do orderów. Nasz Kwartalnik byłby znany w różnych zakątkach świata. Nasze radio byłoby znane tak samo jak było znane na początku. Wspólnie opisywalibyśmy historię życia mieszkańców tworząc historię naszego kraju. Szanowna pani dyrektor,  mieszkańcy wspólnie z Karolem planowali stworzyć telewizję wewnętrzną. Ten jeden człowiek był w stanie sprawić, że problemy mieszkańców ginęły.  Ale panią to w ogóle nie obchodzi. Zniszczyć co się da to chyba pani motto.                                    Że też są na świecie ludzie którzy niszcząc nie tworząc  awansują nie współmiernie do swoich możliwości.