Poprzedni wpis zakończyłam zdaniem, że nie chcę psuć nastroju pisząc o innych sprawach niż Wigilia, a w tym czasie jak siedziałam przy laptopie w naszym całym Domu, przez godzinę wyły syreny przeciwpożarowe. Wyły i tylko niepokoiły mieszkańców, bo był to fałszywy alarm – na szczęście – to była tylko awaria urządzenia, ale Straż Pożarna przyjechała, nie wiem czy za tę wizytę nie trzeba będzie zapłacić. Kto zawinił, oczywiście Dyrekcja – pani dyrektor, której się wydaje, że przez kilkudniowy okres świąteczny na pewno nic złego się nie wydarzy w takim starym kolosie jakim jest nasz dom i żadna osoba techniczna, która zna rozkład wszelkich zabezpieczeń, nie będzie potrzebna. Drugą osobą odpowiedzialną za tego typu wydarzenia jest siostra przełożona, która planując obsadę personelu opiekuńczego na święta obsadza dyżur nie doświadczonymi, nowo zatrudnionymi opiekunami. Nie doświadczony opiekun, w razie jakiejkolwiek awarii, w święta, bez żadnego wsparcia technicznego – brawo! Siostra przełożona pomimo, że ma wieloletni staż na tym stanowisku robi kardynalne błędy np. daje dni wolne od pracy obu paniom pracującym na danym odcinku, czyli opiekunce i pokojowej i na ich zastępstwo przychodzą osoby nie znające chorych z tego odcinka a na dodatek z małym stażem pracy. Z takiego stanu rzeczy na pewno nie jest zadowolony podopieczny ale i opiekun również, przecież nowy opiekun o wszystko musi pytać chorego a niestety nie zawsze te odpowiedzi pokrywają się ze stanem faktycznym. O to przykład – szukam o godzinie 6 rano opiekunki a jej nigdzie nie ma. Wiem, że już jest na odcinku, tylko gdzie. Miałam wyjazd już o godzinie 6,30 i chciałam ją o tym powiadomić. Okazuje się, że poszła do pokoi na samym dole i zginęła, dlaczego zginęła ? Nie wiedziała, że tam na dole o tej porze nikt nie potrzebuje pomocy, i wędrowała od pokoju do pokoju, a jest ich 13, niepokojąc ludzi i siebie. Nie miał kto jej podpowiedzieć od kogo zacząć pomoc żeby wszyscy byli zadowoleni.
Myślałam, że opiszę co działo się u nas na imprezie sylwestrowej, niestety od 28 grudnia jestem chora. Dziwna jest ta moja choroba, jak przyjmę: grypex, rutinoskorbin i flegaminę to po pół godzinie jestem zdrowa, minie 6 godzin i jeśli nie przyjmę tej porcji zaczynam chorować na dobre, dosłownie wystarczy pół godziny po terminie i już jest mi zimno i kaszlę i kicham. Tak więc chcę czy nie choróbsko muszę wyleżeć, w związku z tym nie wiem co się u nas dzieje.
I to już wszystko – NARA !!
