Przełożona,

która powinna być wyrzucona z pracy i to z hukiem a tkwi w tym naszym Domu, niszcząc podopiecznych i ucząc podwładny sobie personel, jak mieć za nic, podopiecznych. Pani dyrektor boi się jej i dlatego nie ruszy z posad tej bryły chociaż ta bryła zła powinna być już na emeryturze, jednak ma zbyt dużo znajomości, którymi może i zaszkodzić i pomóc. Dlatego robi co chce. Ona nie pracuje tylko załatwia wszystko po znajomości starym, zwyczajem. Jak podle postępowała ze mną opisałam wszystko na swoim blogu; o nie udzieleniu mi pomocy kiedy dostałam udaru, o odwołaniu zabiegów w szpitalu twierdząc, że jestem już osobą leżącą, o zrobieniu magazynu zużytej odzieży ochronnej w czasie pandemii covidu na najwęższym korytarzu naszego Domu, ale za to będącym vis a vis mojego pokoju, o tym jak już byłam chora na covid to wydała polecenie swojej ulubionej pielęgniarce, żeby tlen który miał mnie ratować żeby mnie udusił. Żeby nie przypadek to na pewno tak by się stało. O pochwalenie pielęgniarki, zamiast skarcenia, za podmianę moich leków z niewiadomymi mi lekami. Tak więc dzisiejsze jej zachowanie, które skłoniło mnie do przypomnienia tej sławnej z świństw wszelakich osobowości , to zupełny drobiazg. Otóż, jest poniedziałek, to jest jedyny dzień tygodnia w którym możemy zgłaszać zapotrzebowanie na leki. O tym, że jest to jedyny dzień informują ogłoszenia na każdej z tablic informacyjnych i na każdym piętrze. Ogłoszenie jest napisane wyjątkowo tłustym drukiem żeby rzucało się w oczy z daleka. Tak więc natychmiast po śniadaniu ludzie podążają ze swoimi zamówieniami – a tu stop – panie zajmujące się tym, właśnie jedzą śniadanie. Czas mija, a one jedzą. Ludzie czekają a tu ciągle nikogo nie ma. Wchodzę do pokoju socjalnego pielęgniarek ( tylko one mają taki luksus ) i widzę jak obie panie które zajmują się receptami, z półmiskami w rękach jedzą śniadanie. Jest z nimi również przełożona. Tylko weszłam usłyszałam od przełożonej – proszę nam nie przeszkadzać, nie widzi pani, że jemy śniadanie. A ja na to – śniadanie to się je w domu a jeśli już w pracy to pojedynczo. Przełożona obierając mandarynkę – ja właśnie zwołałam zebranie. Ja – to najpierw trzeba było pozrywać ogłoszenia o czasie załatwiania leków. Przełożona wymachując nożem którym obierała mandarynkę – proszę natychmiast wyjść. To panie powinny natychmiast wyjść z tego pokoju i wziąć się do roboty. To była lekcja dla podległego jej personelu jak należy traktować podopiecznych, bo u naszej przełożonej, im gorsza swołocz do nas tym lepszy pracownik według niej. Do pań asystentek lekarskich, osobiście nie mam najmniejszych zastrzeżeń, ale przy takim wzorcu jak ich przełożona bardzo szybko zejdą na psy. Co na to pani dyrektor, która wszystko słyszała, a dla pewności przypomniałam jej w obecności przełożonej, – oczywiście, starym zwyczajem – NIC. Jak ostrzegłam przełożoną, że to wszystko opiszę na swoim blogu, to usłyszałam lekceważące – a pisz sobie. Tak więc pozwolenie na ten opis mam. Będę musiała odwiedzić naszego Prezydenta, który już okrzepł na tym stanowisku i powinien dowiedzieć się jakie odpady społeczne pracują w naszym dps.

Po przeczytaniu komentarzy bardzo poprawił mi się nastrój. Otóż, osoba podpisująca się Lovewro, obsypała mnie miłymi słowami; zresztą już nie pierwszy raz. DZIĘKUJĘ !! No i oczywiście pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *