Tydzień…

W naszym dps każdy dzień tygodnia jest teraz dniem smutnym. Każdego dnia przybywa ludzi chorujących na grypę. Nie wiem dlaczego każde przeziębienie określa się mianem grypy, może to poważniej brzmi. Przeziębiona byłam wiele razy i niejednokrotnie kończyło się to antybiotykiem, a jednak stanowczo uważam, że na grypę nigdy nie chorowałam. W chwili obecnej śmiem twierdzić, że 70% podopiecznych naszego domu jest chora. Odwołane są wszystkie zajęcia, nie ma mojej ulubionej logopedii i mój program muzyczny, tak starannie przygotowany na powitanie karnawału na świecie został odwołany, nie wskazane są tez jakiekolwiek wizyty. Na korytarzu słyszę – pani to się dzielnie trzyma, nigdy pani nie choruje? Z rozpędu odpowiedziałam, że widać nigdy; po zastanowieniu się jednak przypomniałam, że odchorowałam swoje już od 28 grudnia przez 10 dni. Jak tylko zaczęłam kasłać od razu zostałam w pokoju żeby nikt nie słyszał mnie kaszlącej. Nie toleruję takich osób które kaszlą, kichają a do stołówki na posiłki przychodzą. Moim zdaniem to jest nie etyczne. W mijającym tygodniu miałam wizytę u lekarzy okulistów i zostałam zakwalifikowana na zabieg zdjęcia zaćmy Miałam również planowany zastrzyk w oko, był nieprzyjemny i oko bolało mi jeszcze dzień po. I znów się potwierdziło, że moja utrata wzroku i słuchu to wyłączna zasługa siostry przełożonej naszego dps. Nie pomogła mi pomimo wiedzy o udarze, mało tego robiła wszystko żeby mi jeszcze bardziej zaszkodzić. Życzę ci – odczłowieczona przełożona – żebyś spotkała na swojej drodze osobę taką jak jesteś ty i żeby ta osoba opiekowała się tobą tak jak ty opiekowałaś się mną i nie tylko mną. Właśnie wchodzisz w wiek który coraz częściej będzie wymagał pomocy. Niech twoja podłość podłością się odwzajemni.

Dziękuję Ani, że pomimo choroby napisała do mnie. Opisz mi dokładnie Aniu, dlaczego musiałaś przejść taką poważną operację. Zdrowiej i nie przejmuj się pracą. Teraz, np. u nas ludzie pracują za czterech, bo i personel w 50 % jest chory. Wszędzie tak samo sprawy się mają. Tak więc kuruj się i przede wszystkim zdrowiej.

Buziaki dla wszystkich moich czytelników – NARA !!

Hazard!

Ostatnio dostałam aż 16 zaproszeń do kasyn, w większości tych wirtualnych, to pewnie po przeczytaniu mojego wpisu zatytułowanego – zachcianka. Nie interesują mnie żadne gry hazardowe, ta zachcianka to było takie mgnienie; nigdy wcześniej ani później hazard mnie nie interesował, chociaż jak gram w karty to z zacięciem.

Tramp i Putin oni to uprawiają hazard i żaden kraj ich nie obchodzi jako naród tylko chodzi o wygraną, kto zagarnie więcej. Jeden i drugi jest arogancki wobec wszystkich i wszystkiego. Tramp nie kryje się z tym, że jest próżny nad wyraz. Jednak Putin imponuje Trampowi bo to jest polityk, z wypaczeniami charakterologicznymi ale jest, natomiast Tramp umie tylko robić pieniądze i nic go ponadto nie obchodzi. To taki deweloper, po trupach do celu, a swoich agentów federalnych traktuje jak czyścicieli kamienic, które musi mieć. Jego wypowiedzi na wszelkie tematy, to jak określił jeden z polityków, to mowa rozpędzonego języka. Putin mówi mniej ale robi świństwo za świństwem. Oni obaj po prostu grają nami jak w pokera, na chłodno. Nie mogę uwierzyć, że nie ma na nich żadnej siły. Chociaż jak od Unii Tramp usłyszał mocne tupnięcie nogą to natychmiast zmienił ton. Byłam dumna z wypowiedzi Pani Merkel jak usłyszałam – wy nam narzucicie cła a my przestaniemy od was kupować. Dla nas Grenlandia to nie zyski tylko dom naszych sąsiadów i nie pozwolimy go zburzyć ani zagarnąć. – Tramp zbiera do kupy swoich wielbicieli takich jak Orban i Nawrocki, i swoich pobratymców, takich jak Putin i jego pomocnik – Łukaszenko i właśnie z nimi chce rozmawiać o pokoju na świecie. Specjalnie do tego celu chciał stworzyć nową organizację, żeby mieć pod ręką Putina. Na szczęście jego koledzy miliarderzy, jak usłyszeli, że przestaniemy od nich kupować, i że każdego dnia będą znikać ich miliardy, to powstrzymali swojego kolegę przed nie rozważnym krokiem. Ta Rada Pokoju to nic innego jak ekskluzywny klub miliarderów, którym dożywotnio miał kierować Tramp. Nieźle to sobie wymyślił. Sądził jednak, że wszyscy przywódcy rzucą się do zapisów , a tu nic z tego, z Europy same odpadki – Białoruś, Rosja, Bułgaria, Węgry i Kosowo. Całe szczęście, że nas tam nie ma. Nikogo to nie zmartwiło, nawet Tramp pochwalił naszego Prezydenta, że nie przystąpił do tej parszywej piątki, Komu my jesteśmy potrzebni? Moim zdaniem nikomu. Ruskie chcą nas tylko po to żeby nas podduszać i patrzeć czy jeszcze zipiemy, a Amerykanie – przecież my się im nie kalkulujemy; chyba że jako taki punkcik w Europie do pilnowania Ruskich żeby nie poszli hasać za daleko wbrew woli Ameryki, no i My jako jeszcze jeden kraj do rozwalenia Unii; bo Unia Europejska wyraźnie kole w oczy Trampowi. Całe szczęście Amerykanie protestują przeciwko rządom Trampa. Ten człowiek domagał się Pokojowej Nagrody Nobla, wstydu nie ma. Jeszcze ponad 1000 dni jego rządów… Boże zatrzymaj go !

I to byłoby na tyle – NARA !!

Ustawka

Polityka w dzisiejszych czasach, pochłania umysły chyba wszystkich choć o drobinę myślących o losach swojej Ojczyzny. 9 stycznia odbyło się spotkanie Prezydenta i Premiera naszego kraju. To co usłyszałam z ust Prezydenta po spotkaniu dało Polakom wyraźnie do zrozumienia, że jest Prezydentem tylko w 50 % społeczeństwa. Jak dziennikarze spytali go o trzy weta które zrobił na krótko przed rozpoczęciem spotkania, odpowiedział – mam zobowiązania wobec tych którzy mnie wybrali. Zanim został wybrany to już zobowiązał się w ciemno, że podpisze wszystkie punkty programowe Konfederatów i właśnie dzięki temu został wybrany; wybrali go Konfederaci i Korona Brauna , plus poddani kleru, czyli, że to była ustawka, i to jest niezbity dowód, że Panu Nawrockiemu nie leży na sercu dobro Polski a interesuje go wyłącznie chęć bycia Prezydentem, żeby realizować zobowiązania swoich wyborców i tychże wyborców zobowiązać do ciągłego głosowania na niego. Nie znam treści odrzuconych wetem ustaw i nie o to chodzi, że je odrzucił, chodzi o to co powiedział na swoje usprawiedliwienie, a wypowiedział się tak samo jak zachował sie w czasie kampanii wyborczej – Tak nie przystoi Panie Prezydencie. Każdy z jego poprzedników, obojętnie jakiej partii sympatyzował, zapewniał, że będzie Prezydentem wszystkich Polaków, przynajmniej zapewniał, tylko nie Karol Nawrocki, on wyraził posłuszeństwo swoim wyborcom, a zatem tylko części Polaków. Czuję się odtrącona bo nie głosowałam na niego. Jestem obywatelką Polski a nie mam prezydenta. 50 % Polaków nie ma Prezydenta. W pierwszych dniach jego działalności już zaczynałam skłaniać się ku niemu – taki energiczny, nie da się wodzić za nos; mogą być z niego ludzie, a tu taki wstyd. Został w mojej pamięci kibolem z ustawek i oszustem mieszkaniowym. Z klerem też ma jakąś ustawkę. Księża agitowali wiernych żeby ci głosowali na K. Nawrockiego a on w zamian będzie chronił majątki kleru, będzie domagał się dotacji dla Kościoła itp. Pielgrzymka kiboli na Jasną Górę i powiedzenie, że jest jednym z nich potwierdziła spójność kiboli i kleru w utrzymaniu stanowiska. Mam nadzieję, że którejś ze stron wróci rozum; albo Polacy zaczną analizować zachowanie się Prezydenta i dadzą mu żółtą kartkę albo Prezydent zrozumie, że ma być Ojcem całego Narodu .Ojciec rozprawia się ze swoimi dziećmi w domu, na zewnątrz broni ich jak lew. A nasz prezydent pojechał do Anglii żeby popsioczyć na polski rząd. Połechtał Polonię odznaczeniami i nagrodami, czyli pokazał się z dobrej strony wobec Polonii i to właśnie zakrawa na ustawkę – pamiętajcie o mnie jak ja pamiętac będę o was, a głównym zadaniem mojej prezydentury jest obalenie rządu Tuska. Z tym się nasz Prezydent nie kryje. Tylko patrzeć jak wyda jakieś polecenie swojej gwardii przybocznej, czyli kibolom. Zawsze potrafiłam wykrzesać w sobie szacunek do każdego z byłych Prezydentów RP, do obecnego nie potrafię.

I to byłoby na tyle – NARA !!

Zachcianka…

Ogólnie nie miewam zachcianek; wiadomo to domena kobiet w ciąży, ostatnio jednak nalegano żebym miała jakąś zachciankę od Mikołaja i ja ot tak, na odczepnego powiedziałam, że chcę perfumy, sądząc, że pozbyłam się problemu nalegania, a tu szok, zachcianka spełniona. Przypomniało mi się pewne wydarzenie z zachcianką sprzed czterdziestu laty. ( Tak się babince co rusz coś przypomina ). Byłam u córki w Zagrzebiu. Tam właśnie mieszkała i tam rodziły się moje wnuki. Zięć był dyrektorem kasyna, oryginalnego kasyna z ruletką. Cały szkopuł takiej pracy to godziny nocne, od godziny 20 do 6 rano. Któregoś wieczora pytam córkę – byłaś kiedyś w kasynie? Nie nigdy odpowiada córka. I nie jesteś ciekawa jak tam jest ? Choć zrobimy się na bóstwo i idziemy do kasyna twojego męża. Długo musiałam namawiać i argumentować na zasadzie – kiedy cię twój mąż widział zrobioną na bóstwo, chyba minęło już kilka lat jak widzi tylko mamuśkę i gospodynię. Przypomnij mu się jak potrafisz być piękna. Wreszcie namówiłam i ruszyłyśmy, i tu normalnie powiedziałabym w Polskę, ale to było w Chorwację. Zięcia w tym czasie w kasynie nie było ale personel przyjął nas po królewsku. W kasynie było pusto więc miałam okazję wypróbować wszystkie gry, oczywiście najważniejsza była ruletka. Wiadomo, przegrywałam jak złoto. W między czasie wrócił zięć, trochę mnie podszkolił jak się grywa w takich lokalach i zaproponował żebyśmy zwiedzili wszystkie kasyna w mieście. Jak zwiedzać to zwiedzać; to kasyno jest małe, proponuję coraz większe i coraz bardziej oblegane, żebyś poczuła smak życia nocnego. W każdym kasynie byłyśmy przyjmowane po królewsku i w każdym musiałyśmy coś pić i zjeść. Były już godziny poranne, miałam wszystkiego dosyć, a zięć nalegał – mamo, no powinnaś, zamów cokolwiek, każdy twój kaprys będzie spełniony, jak niczego nie chcesz to gospodarz myśli, że ci się tu nie podoba. Ty mnie chyba chcesz wykończyć i dać nauczkę, że do pracy zięcia nie przychodzi się z jego żoną. Boże, przecież to już 6 rano, litości, o tej porze to już tylko szklankę mleka i spać, spać. Zięć to podchwycił i zamówił mleko. Jaki to był nie zapomniany widok – kelner wyprężony jak struna, przystojny nieprawdopodobnie i elegancki, idący przez wielką salę pełną ludzi i z fasonem niosący w pięknej, smukłej szklance – mleko. I o dziwo ten widok zachwycił tylko mnie, nikt na to nie zwrócił uwagi. Widocznie wychodzili z prostego założenia, że każdy pije to co lubi.

I to byłoby na tyle – NARA !!

Alarm !

Poprzedni wpis zakończyłam zdaniem, że nie chcę psuć nastroju pisząc o innych sprawach niż Wigilia, a w tym czasie jak siedziałam przy laptopie w naszym całym Domu, przez godzinę wyły syreny przeciwpożarowe. Wyły i tylko niepokoiły mieszkańców, bo był to fałszywy alarm – na szczęście – to była tylko awaria urządzenia, ale Straż Pożarna przyjechała, nie wiem czy za tę wizytę nie trzeba będzie zapłacić. Kto zawinił, oczywiście Dyrekcja – pani dyrektor, której się wydaje, że przez kilkudniowy okres świąteczny na pewno nic złego się nie wydarzy w takim starym kolosie jakim jest nasz dom i żadna osoba techniczna, która zna rozkład wszelkich zabezpieczeń, nie będzie potrzebna. Drugą osobą odpowiedzialną za tego typu wydarzenia jest siostra przełożona, która planując obsadę personelu opiekuńczego na święta obsadza dyżur nie doświadczonymi, nowo zatrudnionymi opiekunami. Nie doświadczony opiekun, w razie jakiejkolwiek awarii, w święta, bez żadnego wsparcia technicznego – brawo! Siostra przełożona pomimo, że ma wieloletni staż na tym stanowisku robi kardynalne błędy np. daje dni wolne od pracy obu paniom pracującym na danym odcinku, czyli opiekunce i pokojowej i na ich zastępstwo przychodzą osoby nie znające chorych z tego odcinka a na dodatek z małym stażem pracy. Z takiego stanu rzeczy na pewno nie jest zadowolony podopieczny ale i opiekun również, przecież nowy opiekun o wszystko musi pytać chorego a niestety nie zawsze te odpowiedzi pokrywają się ze stanem faktycznym. O to przykład – szukam o godzinie 6 rano opiekunki a jej nigdzie nie ma. Wiem, że już jest na odcinku, tylko gdzie. Miałam wyjazd już o godzinie 6,30 i chciałam ją o tym powiadomić. Okazuje się, że poszła do pokoi na samym dole i zginęła, dlaczego zginęła ? Nie wiedziała, że tam na dole o tej porze nikt nie potrzebuje pomocy, i wędrowała od pokoju do pokoju, a jest ich 13, niepokojąc ludzi i siebie. Nie miał kto jej podpowiedzieć od kogo zacząć pomoc żeby wszyscy byli zadowoleni.

Myślałam, że opiszę co działo się u nas na imprezie sylwestrowej, niestety od 28 grudnia jestem chora. Dziwna jest ta moja choroba, jak przyjmę: grypex, rutinoskorbin i flegaminę to po pół godzinie jestem zdrowa, minie 6 godzin i jeśli nie przyjmę tej porcji zaczynam chorować na dobre, dosłownie wystarczy pół godziny po terminie i już jest mi zimno i kaszlę i kicham. Tak więc chcę czy nie choróbsko muszę wyleżeć, w związku z tym nie wiem co się u nas dzieje.

I to już wszystko – NARA !!