7 i 8 września, czyli przez sobotę i niedzielę, żeby nie zniweczyć całotygodniowej, szpitalnej kuracji radości, nie wychodziłam z pokoju. Nie chcę stracić ani promila pogody ducha w którą zaopatruje mnie Oddział. Mimo, że zrobiłam wysiadkę zdrowotnie to mam więcej radości w sobie niż gdybym była super zdrowa a zdana wyłącznie na DPS. Czytaj dalej „Część III, strona 9”
Część III, strona 8
Nie jestem dumna z takiego poziomu rozmów ale tego typu odzywki to chleb powszedni w naszym domu. Chciałam mieć spokój to musiałam się odpowiednio dopasować do rozmówcy. To było takie trzask, prask, bez rozmyślań i bólu psychicznego. Czytaj dalej „Część III, strona 8”
Część III, strona 7
Tak bardzo cieszyłam się poprawą samopoczucia, niestety do dnia dzisiejszego. Jutro będzie 2 września 2013r. i listonosz jak co miesiąc przyniesie mi z banku 150 zł. a mnie nie będzie, jestem przecież w szpitalu. Napisałam wię taką prośbę – upoważnienie, żeby listonosz zostawił pieniążki u nas w biurze. Czytaj dalej „Część III, strona 7”
Część III, strona 6
Miałam bardzo mieszane uczucia przyjmując osoby skarżące się u siebie w pokoju. Z jednej strony było mi miło,że przychodzą do mnie a z drugiej odbierałam to z przykrością na zasadzie – tobie to teraz dobrze bo to co było przeznaczone dla ciebie dostajemy my. Czytaj dalej „Część III, strona 6”
Część III, strona 5
Oczywiście następnego dnia w szpitalu zauważono, że ze mną jest gorzej. Musiałam opowiedzieć dlaczego, co się stało. Panowie z grupy od razu wpadli na pomysł żeby teraz tę hołotę podenerwować. Będziemy ciebie odwozić samochodami, stawać pod ich oknami i bardzo czule z tobą się żegnać. Czytaj dalej „Część III, strona 5”
Część III, strona 4
Po pierwszym dniu pobytu na oddziale dziennym, wracam nieco odprężona i natychmiast po postawieniu pierwszego kroku w naszym domu doznaję uderzeniowego bólu głowy, a to z powodu tego co zobaczyłam. Otóż, na korytarzu, na klatce schodowej, pomiędzy drzwiami wejściowymi a windą; czyli miejscem przez które muszę przejść wracając ze szpitala, stoi zastawiony stół a przy nim kilkoro mieszkańców tego korytarza na przyjęciu powitalnym nowej mieszkanki. Czytaj dalej „Część III, strona 4”
Część III, strona 3
Od dnia 12 sierpnia 2013 r. jestem pacjentką Oddziału Dziennego Szpitala Psychiatrycznego. Przebywam na oddziale 6 i pół godziny dziennie w dni robocze. Wszystko mi się w nim podoba. Jestem pewna, że bardzo szybko wrócę do równowagi. Czytaj dalej „Część III, strona 3”
Część III, strona 2
Pierwsze moje kroki skierowałam do Przychodni Psychiatrycznej – mogą mi pomóc dopiero za cztery miesiące. Poszłam do dyżurnego psychiatry w szpitalu – muszę mieć skierowanie żeby mogli mnie przyjąć na oddział w celu zdiagnozowania. Poszłam na oddział dzienny Szpitała Psychiatrycznego – moja sprawa byłaby precedensem ponieważ korzystałabym z dwóch placówek jednocześnie – Dom Opieki i Szpitalny Oddział Dzienny. Czytaj dalej „Część III, strona 2”
Część III, strona 1
To co przekazał Justyn było dla mnie jak obuchem w głowę. Justyn trzy razy w tygodniu gra w szachy z komputerem, który jest w bibliotece. Zawsze sprawiał wrażenie pochłoniętego grą tak, że nikt z obecnych w bibliotece nie zwracał na niego uwagi, tym razem Justyn cały zamienił się w słuch. Czytaj dalej „Część III, strona 1”
Część II, rozdział 16
11 lipca wybrałam się do miasta i zobaczyłam, że zbierane są podpisy na zwołanie referendum w celu odwołania Prezydenta Miasta. Jestem pewna, że to sprawka mafii o której wspominałam. Ta mafia to sieć powiązań wszystkich niemal dyrektorów w naszym mieście. Czytaj dalej „Część II, rozdział 16”
