Tydzień…

W naszym dps każdy dzień tygodnia jest teraz dniem smutnym. Każdego dnia przybywa ludzi chorujących na grypę. Nie wiem dlaczego każde przeziębienie określa się mianem grypy, może to poważniej brzmi. Przeziębiona byłam wiele razy i niejednokrotnie kończyło się to antybiotykiem, a jednak stanowczo uważam, że na grypę nigdy nie chorowałam. W chwili obecnej śmiem twierdzić, że 70% podopiecznych naszego domu jest chora. Odwołane są wszystkie zajęcia, nie ma mojej ulubionej logopedii i mój program muzyczny, tak starannie przygotowany na powitanie karnawału na świecie został odwołany, nie wskazane są tez jakiekolwiek wizyty. Na korytarzu słyszę – pani to się dzielnie trzyma, nigdy pani nie choruje? Z rozpędu odpowiedziałam, że widać nigdy; po zastanowieniu się jednak przypomniałam, że odchorowałam swoje już od 28 grudnia przez 10 dni. Jak tylko zaczęłam kasłać od razu zostałam w pokoju żeby nikt nie słyszał mnie kaszlącej. Nie toleruję takich osób które kaszlą, kichają a do stołówki na posiłki przychodzą. Moim zdaniem to jest nie etyczne. W mijającym tygodniu miałam wizytę u lekarzy okulistów i zostałam zakwalifikowana na zabieg zdjęcia zaćmy Miałam również planowany zastrzyk w oko, był nieprzyjemny i oko bolało mi jeszcze dzień po. I znów się potwierdziło, że moja utrata wzroku i słuchu to wyłączna zasługa siostry przełożonej naszego dps. Nie pomogła mi pomimo wiedzy o udarze, mało tego robiła wszystko żeby mi jeszcze bardziej zaszkodzić. Życzę ci – odczłowieczona przełożona – żebyś spotkała na swojej drodze osobę taką jak jesteś ty i żeby ta osoba opiekowała się tobą tak jak ty opiekowałaś się mną i nie tylko mną. Właśnie wchodzisz w wiek który coraz częściej będzie wymagał pomocy. Niech twoja podłość podłością się odwzajemni.

Dziękuję Ani, że pomimo choroby napisała do mnie. Opisz mi dokładnie Aniu, dlaczego musiałaś przejść taką poważną operację. Zdrowiej i nie przejmuj się pracą. Teraz, np. u nas ludzie pracują za czterech, bo i personel w 50 % jest chory. Wszędzie tak samo sprawy się mają. Tak więc kuruj się i przede wszystkim zdrowiej.

Buziaki dla wszystkich moich czytelników – NARA !!

Hazard!

Ostatnio dostałam aż 16 zaproszeń do kasyn, w większości tych wirtualnych, to pewnie po przeczytaniu mojego wpisu zatytułowanego – zachcianka. Nie interesują mnie żadne gry hazardowe, ta zachcianka to było takie mgnienie; nigdy wcześniej ani później hazard mnie nie interesował, chociaż jak gram w karty to z zacięciem.

Tramp i Putin oni to uprawiają hazard i żaden kraj ich nie obchodzi jako naród tylko chodzi o wygraną, kto zagarnie więcej. Jeden i drugi jest arogancki wobec wszystkich i wszystkiego. Tramp nie kryje się z tym, że jest próżny nad wyraz. Jednak Putin imponuje Trampowi bo to jest polityk, z wypaczeniami charakterologicznymi ale jest, natomiast Tramp umie tylko robić pieniądze i nic go ponadto nie obchodzi. To taki deweloper, po trupach do celu, a swoich agentów federalnych traktuje jak czyścicieli kamienic, które musi mieć. Jego wypowiedzi na wszelkie tematy, to jak określił jeden z polityków, to mowa rozpędzonego języka. Putin mówi mniej ale robi świństwo za świństwem. Oni obaj po prostu grają nami jak w pokera, na chłodno. Nie mogę uwierzyć, że nie ma na nich żadnej siły. Chociaż jak od Unii Tramp usłyszał mocne tupnięcie nogą to natychmiast zmienił ton. Byłam dumna z wypowiedzi Pani Merkel jak usłyszałam – wy nam narzucicie cła a my przestaniemy od was kupować. Dla nas Grenlandia to nie zyski tylko dom naszych sąsiadów i nie pozwolimy go zburzyć ani zagarnąć. – Tramp zbiera do kupy swoich wielbicieli takich jak Orban i Nawrocki, i swoich pobratymców, takich jak Putin i jego pomocnik – Łukaszenko i właśnie z nimi chce rozmawiać o pokoju na świecie. Specjalnie do tego celu chciał stworzyć nową organizację, żeby mieć pod ręką Putina. Na szczęście jego koledzy miliarderzy, jak usłyszeli, że przestaniemy od nich kupować, i że każdego dnia będą znikać ich miliardy, to powstrzymali swojego kolegę przed nie rozważnym krokiem. Ta Rada Pokoju to nic innego jak ekskluzywny klub miliarderów, którym dożywotnio miał kierować Tramp. Nieźle to sobie wymyślił. Sądził jednak, że wszyscy przywódcy rzucą się do zapisów , a tu nic z tego, z Europy same odpadki – Białoruś, Rosja, Bułgaria, Węgry i Kosowo. Całe szczęście, że nas tam nie ma. Nikogo to nie zmartwiło, nawet Tramp pochwalił naszego Prezydenta, że nie przystąpił do tej parszywej piątki, Komu my jesteśmy potrzebni? Moim zdaniem nikomu. Ruskie chcą nas tylko po to żeby nas podduszać i patrzeć czy jeszcze zipiemy, a Amerykanie – przecież my się im nie kalkulujemy; chyba że jako taki punkcik w Europie do pilnowania Ruskich żeby nie poszli hasać za daleko wbrew woli Ameryki, no i My jako jeszcze jeden kraj do rozwalenia Unii; bo Unia Europejska wyraźnie kole w oczy Trampowi. Całe szczęście Amerykanie protestują przeciwko rządom Trampa. Ten człowiek domagał się Pokojowej Nagrody Nobla, wstydu nie ma. Jeszcze ponad 1000 dni jego rządów… Boże zatrzymaj go !

I to byłoby na tyle – NARA !!

Ustawka

Polityka w dzisiejszych czasach, pochłania umysły chyba wszystkich choć o drobinę myślących o losach swojej Ojczyzny. 9 stycznia odbyło się spotkanie Prezydenta i Premiera naszego kraju. To co usłyszałam z ust Prezydenta po spotkaniu dało Polakom wyraźnie do zrozumienia, że jest Prezydentem tylko w 50 % społeczeństwa. Jak dziennikarze spytali go o trzy weta które zrobił na krótko przed rozpoczęciem spotkania, odpowiedział – mam zobowiązania wobec tych którzy mnie wybrali. Zanim został wybrany to już zobowiązał się w ciemno, że podpisze wszystkie punkty programowe Konfederatów i właśnie dzięki temu został wybrany; wybrali go Konfederaci i Korona Brauna , plus poddani kleru, czyli, że to była ustawka, i to jest niezbity dowód, że Panu Nawrockiemu nie leży na sercu dobro Polski a interesuje go wyłącznie chęć bycia Prezydentem, żeby realizować zobowiązania swoich wyborców i tychże wyborców zobowiązać do ciągłego głosowania na niego. Nie znam treści odrzuconych wetem ustaw i nie o to chodzi, że je odrzucił, chodzi o to co powiedział na swoje usprawiedliwienie, a wypowiedział się tak samo jak zachował sie w czasie kampanii wyborczej – Tak nie przystoi Panie Prezydencie. Każdy z jego poprzedników, obojętnie jakiej partii sympatyzował, zapewniał, że będzie Prezydentem wszystkich Polaków, przynajmniej zapewniał, tylko nie Karol Nawrocki, on wyraził posłuszeństwo swoim wyborcom, a zatem tylko części Polaków. Czuję się odtrącona bo nie głosowałam na niego. Jestem obywatelką Polski a nie mam prezydenta. 50 % Polaków nie ma Prezydenta. W pierwszych dniach jego działalności już zaczynałam skłaniać się ku niemu – taki energiczny, nie da się wodzić za nos; mogą być z niego ludzie, a tu taki wstyd. Został w mojej pamięci kibolem z ustawek i oszustem mieszkaniowym. Z klerem też ma jakąś ustawkę. Księża agitowali wiernych żeby ci głosowali na K. Nawrockiego a on w zamian będzie chronił majątki kleru, będzie domagał się dotacji dla Kościoła itp. Pielgrzymka kiboli na Jasną Górę i powiedzenie, że jest jednym z nich potwierdziła spójność kiboli i kleru w utrzymaniu stanowiska. Mam nadzieję, że którejś ze stron wróci rozum; albo Polacy zaczną analizować zachowanie się Prezydenta i dadzą mu żółtą kartkę albo Prezydent zrozumie, że ma być Ojcem całego Narodu .Ojciec rozprawia się ze swoimi dziećmi w domu, na zewnątrz broni ich jak lew. A nasz prezydent pojechał do Anglii żeby popsioczyć na polski rząd. Połechtał Polonię odznaczeniami i nagrodami, czyli pokazał się z dobrej strony wobec Polonii i to właśnie zakrawa na ustawkę – pamiętajcie o mnie jak ja pamiętac będę o was, a głównym zadaniem mojej prezydentury jest obalenie rządu Tuska. Z tym się nasz Prezydent nie kryje. Tylko patrzeć jak wyda jakieś polecenie swojej gwardii przybocznej, czyli kibolom. Zawsze potrafiłam wykrzesać w sobie szacunek do każdego z byłych Prezydentów RP, do obecnego nie potrafię.

I to byłoby na tyle – NARA !!

Zachcianka…

Ogólnie nie miewam zachcianek; wiadomo to domena kobiet w ciąży, ostatnio jednak nalegano żebym miała jakąś zachciankę od Mikołaja i ja ot tak, na odczepnego powiedziałam, że chcę perfumy, sądząc, że pozbyłam się problemu nalegania, a tu szok, zachcianka spełniona. Przypomniało mi się pewne wydarzenie z zachcianką sprzed czterdziestu laty. ( Tak się babince co rusz coś przypomina ). Byłam u córki w Zagrzebiu. Tam właśnie mieszkała i tam rodziły się moje wnuki. Zięć był dyrektorem kasyna, oryginalnego kasyna z ruletką. Cały szkopuł takiej pracy to godziny nocne, od godziny 20 do 6 rano. Któregoś wieczora pytam córkę – byłaś kiedyś w kasynie? Nie nigdy odpowiada córka. I nie jesteś ciekawa jak tam jest ? Choć zrobimy się na bóstwo i idziemy do kasyna twojego męża. Długo musiałam namawiać i argumentować na zasadzie – kiedy cię twój mąż widział zrobioną na bóstwo, chyba minęło już kilka lat jak widzi tylko mamuśkę i gospodynię. Przypomnij mu się jak potrafisz być piękna. Wreszcie namówiłam i ruszyłyśmy, i tu normalnie powiedziałabym w Polskę, ale to było w Chorwację. Zięcia w tym czasie w kasynie nie było ale personel przyjął nas po królewsku. W kasynie było pusto więc miałam okazję wypróbować wszystkie gry, oczywiście najważniejsza była ruletka. Wiadomo, przegrywałam jak złoto. W między czasie wrócił zięć, trochę mnie podszkolił jak się grywa w takich lokalach i zaproponował żebyśmy zwiedzili wszystkie kasyna w mieście. Jak zwiedzać to zwiedzać; to kasyno jest małe, proponuję coraz większe i coraz bardziej oblegane, żebyś poczuła smak życia nocnego. W każdym kasynie byłyśmy przyjmowane po królewsku i w każdym musiałyśmy coś pić i zjeść. Były już godziny poranne, miałam wszystkiego dosyć, a zięć nalegał – mamo, no powinnaś, zamów cokolwiek, każdy twój kaprys będzie spełniony, jak niczego nie chcesz to gospodarz myśli, że ci się tu nie podoba. Ty mnie chyba chcesz wykończyć i dać nauczkę, że do pracy zięcia nie przychodzi się z jego żoną. Boże, przecież to już 6 rano, litości, o tej porze to już tylko szklankę mleka i spać, spać. Zięć to podchwycił i zamówił mleko. Jaki to był nie zapomniany widok – kelner wyprężony jak struna, przystojny nieprawdopodobnie i elegancki, idący przez wielką salę pełną ludzi i z fasonem niosący w pięknej, smukłej szklance – mleko. I o dziwo ten widok zachwycił tylko mnie, nikt na to nie zwrócił uwagi. Widocznie wychodzili z prostego założenia, że każdy pije to co lubi.

I to byłoby na tyle – NARA !!

Alarm !

Poprzedni wpis zakończyłam zdaniem, że nie chcę psuć nastroju pisząc o innych sprawach niż Wigilia, a w tym czasie jak siedziałam przy laptopie w naszym całym Domu, przez godzinę wyły syreny przeciwpożarowe. Wyły i tylko niepokoiły mieszkańców, bo był to fałszywy alarm – na szczęście – to była tylko awaria urządzenia, ale Straż Pożarna przyjechała, nie wiem czy za tę wizytę nie trzeba będzie zapłacić. Kto zawinił, oczywiście Dyrekcja – pani dyrektor, której się wydaje, że przez kilkudniowy okres świąteczny na pewno nic złego się nie wydarzy w takim starym kolosie jakim jest nasz dom i żadna osoba techniczna, która zna rozkład wszelkich zabezpieczeń, nie będzie potrzebna. Drugą osobą odpowiedzialną za tego typu wydarzenia jest siostra przełożona, która planując obsadę personelu opiekuńczego na święta obsadza dyżur nie doświadczonymi, nowo zatrudnionymi opiekunami. Nie doświadczony opiekun, w razie jakiejkolwiek awarii, w święta, bez żadnego wsparcia technicznego – brawo! Siostra przełożona pomimo, że ma wieloletni staż na tym stanowisku robi kardynalne błędy np. daje dni wolne od pracy obu paniom pracującym na danym odcinku, czyli opiekunce i pokojowej i na ich zastępstwo przychodzą osoby nie znające chorych z tego odcinka a na dodatek z małym stażem pracy. Z takiego stanu rzeczy na pewno nie jest zadowolony podopieczny ale i opiekun również, przecież nowy opiekun o wszystko musi pytać chorego a niestety nie zawsze te odpowiedzi pokrywają się ze stanem faktycznym. O to przykład – szukam o godzinie 6 rano opiekunki a jej nigdzie nie ma. Wiem, że już jest na odcinku, tylko gdzie. Miałam wyjazd już o godzinie 6,30 i chciałam ją o tym powiadomić. Okazuje się, że poszła do pokoi na samym dole i zginęła, dlaczego zginęła ? Nie wiedziała, że tam na dole o tej porze nikt nie potrzebuje pomocy, i wędrowała od pokoju do pokoju, a jest ich 13, niepokojąc ludzi i siebie. Nie miał kto jej podpowiedzieć od kogo zacząć pomoc żeby wszyscy byli zadowoleni.

Myślałam, że opiszę co działo się u nas na imprezie sylwestrowej, niestety od 28 grudnia jestem chora. Dziwna jest ta moja choroba, jak przyjmę: grypex, rutinoskorbin i flegaminę to po pół godzinie jestem zdrowa, minie 6 godzin i jeśli nie przyjmę tej porcji zaczynam chorować na dobre, dosłownie wystarczy pół godziny po terminie i już jest mi zimno i kaszlę i kicham. Tak więc chcę czy nie choróbsko muszę wyleżeć, w związku z tym nie wiem co się u nas dzieje.

I to już wszystko – NARA !!

Wigilia

Takiej Wigilii jak w tym roku to nie miałam nigdy. Całe szczęście, że dałam się przekonać i pojechałam w świat, ( aż pół godziny jazdy samochodem, taki to świat). Ociągałam się strasznie, ale zapewniano mnie o tak nieprawdopodobnych wygodach, że na prawdę nie wypadało odmówić. Byłam na wsi u teściów mojej wnuczki. W ogromnym salonie, (tylko salon to dwa moje mieszkania dwupokojowe z ulicy Radiowe), kilkumetrowa choinka, pod nią multum paczek. Salon udekorowany różnymi stroikami i światełkami. Gromada dzieci, piesków i wrzeszcząca papuga. Papuga swoim wrzaskiem witała gości, później była już cichutka. Jak wysiadaliśmy z samochodu podbiegło do nas kilka piesków z okolicznych domostw żeby nas przywitać. Dla mnie to już była radocha. Pieski tuliły się do nas, merdały ogonkami, a ja to prawie całowałam się z nimi. I pomyśleć, że te pieszczochy mają być na uwięzi. Niektóre z tych pieszczoch były wielkie a takie milusińskie, że szok. Pieski były wszędzie, na dworze, w salonie pod stołem, biegały za dziećmi, droczyły się z papugą. Po godzinie biesiadowania przy stole przyszedł Mikołaj z ogromnym worem prezentów, dopiero zaczęła się radość. Prezenty dostawali wszyscy po kilka a nawet i kilkanaście. Ja wracałam do domu jak Mikołaj z wielkim worem prezentów; a przecież miałam jeszcze prezenty od kogoś niewiadomego, u którego życzyłam sobie perfumy i prezenty od naszej dyrekcji. W każdym razie przez najbliższy rok, nie będę kupowała ani kosmetyków, ani słodyczy, ani kawy czy herbaty. Nie dość, że dostałam ogromne ilości kawy ziarnistej to jeszcze do tego młynek do kawy, niestety Mikołaj nie wiedział, że młynek mam. Ile osób było na Wieczerzy to każda z tych osób musiała obdarować mnie prezentem. ( ode mnie to tylko gospodarze otrzymali prezent ) Ja tam byłam traktowana jak eksponat muzealny, który aż dziw że jeszcze żyje, a tu na dodatek eksponat śpiewający, każda z osób dorosłych musiała mieć nagraną, śpiewaną przeze mnie kolędę. Śpiewałam razem z moją córką, która jest zawodową wokalistką i jak tylko, podczas śpiewania, spojrzałam na nią to ona w mig wiedziała, że potrzebna będzie pomoc wokalna z jej strony, bo prababcia gdzieś tam nie wyrobi z tonacją. Nigdy wcześniej takiej wygody interpretacyjnej nie miałam. Zachwycałam się serdecznością gospodarzy i życzliwością męża mojej wnuczki. Ja chyba takich pięknych osób nigdy wcześniej nie spotkałam. Dwaj, około czterdziestoletni synowie gospodarzy, przez całą Wigilię zajmowali się dziećmi. Jak mąż mojej wnuczki odwoził mnie do domu to wyjaśnił dlaczego i on i jego brat tak pieczołowicie zajmowali się dziećmi; otóż jak oni byli mali to ich rodziców nigdy w domu nie było, pracowali za granicą, nimi zajmowała się babcia. Dobrze znają ból braku rodziców, tak więc nadrabiają jak tylko mogą błędy swoich rodziców. Wracam wieczorem do domu a tu znów prezent i to od opiekunki z zupełnie innego odcinka, nie z mojego. Zdziwiłam się bardzo; a ona mi mówi, że jestem legendą w tym domu i ona bardzo przeprasza ale musiała. Prezentów nazbierałam za wszystkie czasy. CO ZA WIGILIA ?

Nie chcę psuć nastroju innymi tematami a więc – NARA !!

Zawracanie głowy polityką.

Chociaż ona sama z głowy nie wychodzi. Chciałam skończyć z polityką ale nie pozwalacie mi na to. Ja będąc nic nieznaczącą prababcią mogę sobie politykować jednak w życiu nie podejrzewałabym, że ktoś potwierdzi moje koncepcje polityczne. Według mnie, starej kobiety, należy za wszelką cenę wykryć jakiego bata ma na Trampa Putin. Bo to, że ma, to jest pewne jak dwa razy dwa. W innych czasach, kiedy to prezydenci musieli być czyści moralnie, to to co widziałam w naszej telewizji pozwoliłoby na zmianę prezydentów i w Stanach i u nas. Wówczas nas nikt by nie mamił i wróciłyby autorytety. Nasz Prezydent ma zabłoconą opinię i to w kilku kwestiach, i Prezydent Stanów Zjednoczonych również; dlatego tak się dogadują. Dla mnie to jest nie wyobrażalne żeby w Rosji były w sprzedaży prezerwatywy z wizerunkiem Prezydenta Stanów Zjednoczonych na opakowaniu. Podobno tak przed laty dorabiał się swoich milionów. Nie obchodziło go co ludzie powiedzą, przecież nie brał pod uwagę że kiedyś będzie Prezydentem. Jeśli to nikogo nie przeraża, to należałoby zdradzić wszystkie nieczyste sprawki Prezydenta i nie byłoby czym go szantażować, a wówczas mógłby on sam rozprawić się z Putinem, i wszystko w temacie.

W czwartek miałam spotkanie muzyczne, takie które miewam co miesiąc. Tym razem musiało to być spotkanie poważniejsze niż zwykle, w końcu mamy adwent. Tak więc było więcej muzyki klasycznej, a ściślej były trzy utwory Ludwika van Beethowena: Dla Elizy, Sonata Księżycowa i Temat z symfonii Pastoralnej. Po wysłuchaniu tych utworów pośpiewaliśmy kolędy razem z Kapelą Jakubową. Miałam okazję posłuchać jak śpiewają nasze panie, mieszkanki dps. Szok, śpiewają pięknie. Wystarczy, że ja zacznę nadając tonację i tempo, dalej panie śpiewają samodzielnie i pięknie. Po spotkaniu wracam do swojego pokoju i ze zdziwieniem stwierdzam, że są otwarte drzwi; o, pomyślałam, to tylko zdaje ci się, że zamknęłaś. Wchodzę i widzę na komodzie dużą torbę a w niej prezenty od Mikołaja i to te które zamawiałam i jeszcze trochę. Nie do uwierzenia mam zapach bryzy morskiej.

Następny wpis będzie już w okresie świąt tak więc życzę wszystkim: spokoju, radości, zdrowia i miłości. – NARA !

Apetyt Trampa mnie przeraża!

Za każdym razem jak Rosja zawiera z kimś sojusz, ( oficjalny czy nie ) to szykuje się wielkie niebezpieczeństwo dla Polski. ( bo to ten cholerny środek Europy ).Poznaliśmy już jeden sojusz Hitlera ze Stalinem. Obaj byli siebie warci i bezwzględni. Ten zapowiadający się sojusz będzie bez porównania niebezpieczniejszy. Tramp mydli oczy Polakom, jacy to my jesteśmy ważni dla niego; a chodzi o to żeby nas zbałamucić tak, żebyśmy poszli w ślady Węgier – zaprzyjaźnili się z Rosją a będąc w Unii Europejskiej stali się jej wrogiem. Przecież ogłasza wszem i wobec, że Unia to stwór przeszkadzający mu w rządzeniu światem, a przynajmniej jego połową. Oficjalnie zachęca do rozbicia Unii. Wie dobrze, że każdy kraj, jako jednostka samodzielna, to dla Trampa i Putina tylko kwestia czasu żeby wziąć go pod swoje skrzydła; gorzej sobie radzą z krajami zespolonymi, które pomimo kpin Trampa, stanowią siłę. Ci dwaj panowie, jeszcze nie pokonali Ukrainy a już dyktują jak Ukraińcy mają zorganizować sobie życie. Domagają się wyborów nowego Prezydenta, bo z tym nie mogą sobie poradzić. Po wyborach w ich mniemaniu, musi być zmniejszona ilość wojska. Dyktują czy i kiedy Ukraina będzie mogła wstąpić do Unii czy ONZ. A Ukraina jeszcze żyje i walczy. I daj Boże żeby przy pomocy krajów unijnych zwyciężyła, są na to sposoby, a po zwycięstwie żeby sama mogła decydować o sobie. Różnie było między Polską a Ukrainą, w większości źle i bardzo źle; ale zasypaliśmy topór wojenny i niech tak zostanie. Gorzej sprawa się ma ze Stanami Zjednoczonymi, z nimi zawsze było bardzo dobrze a teraz niestety to dobrze jest udawane. Niczego Trampowi nie możemy sprzedać, jesteśmy dla niego nikim; Ukraina ma zdecydowanie większą wartość handlową, ale o Nią walczy Putin, a Tramp nie chce się narażać Putinowi. Poprawiony przez Załęskiego ” Plan Pokojowy ” przewiduje oddanie trochę terytorium dla Stanów Zjednoczonych czyniąc w ten sposób dla siebie strefę buforową, ale na to powinna naciskać cała Unia, bo w tym względzie Tramp jest uparty – chce żeby Ukraina przyjęła cały ” plan pokojowy ” napisany przez Putina. Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo przeżywam wszystko co dzieje się na świecie i przeraża mnie duet Tramp – Putin. Przecież kraje którymi Oni rządzą spinają klamrą świat a ci dwaj panowie płoną rządzą posiadania.

I to byłoby na tyle. NARA !!

Dziwna Śnieżynka

Ta dziwna Śnieżynka przysłała do mnie, i do pozostałych mieszkańców naszego dps swoją wysłanniczkę w osobie naszej pracownicy socjalnej z zapytaniem – co chciałabym otrzymać od Św. Mikołaja. Zgłupiałam i odpowiedziałam, że tak się składa, że ja wszystko, co mi potrzeba, mam. Tak więc bardzo dziękuję za pamięć. Ależ pani Danusiu, proszę poprosić o cokolwiek, nie może tak być, że pani jedna niczego nie chce. No to niech będzie dezodorant Nivea, ale ten najdelikatniejszy, innego nie chcę. Co jeszcze, pyta Agatka. Dziękuję, wystarczy. Ależ pani Danusiu. Długo nalegała, może coś z ubrań ? Broń Boże, mnie jest trudno dogodzić pod tym względem. Koniecznie coś jeszcze. No to poproszę perfumy o zapachu morskiej bryzy. Wyskoczyłam z tymi perfumami jak Filip z konopi, a to dlatego, że to wydawało mi się nie realne. Zawsze uważałam, że perfumy to zbytek za drogi jak dla mnie i nigdy na to sobie nie pozwoliłam, a dzisiaj jak mogę sobie na to pozwolić to nie mogę znaleźć odpowiedniego zapachu, dlatego palnęłam z tą bryzą. Więcej proszę nie nalegać. Jest mi na prawdę głupio prosić o cokolwiek w sytuacji kiedy niczego nie potrzebuję. Czyż nie dziwna sytuacja. Pierwszy raz z czymś podobnym się spotkałam. Powiedziałam o dezodorancie, ponieważ pomyślałam, że to nasi będą kupować i żeby nie wyszło jak co roku, że dostaję Dav, którego nie cierpię. A może to Bank który wziął nas pod opiekę i chce być tym Św. Mikołajem. Na wiosnę pięknie przygotowali nam ogródek, każdy z nas dostał kwiatki na balkon. Jak był tłusty czwartek to bezpośrednio do pokoju wparowały jeszcze ciepłe, ogromnej wielkości pączki. To może i perfumy dostanę. Minął jeden dzień a tu nagle przychodzi do mnie Św. Mikołaj w osobie mojej córki i przynosi mi piękny puchowy, bielutki kocyk, ( kocyk jak dla babuni którą posadzisz, optulisz i ona ani drgnie co najmniej przez godzinę, czyli . że znów nie dla mnie ), perfumy i dwie pary kapci, na lato i zimę, bo Mikołaj słyszał , że nie mogę sobie kupić odpowiednich kapci. Wszystkie są brzydkie i nie wygodne. Ten Mikołaj podciął mi włosy, ponieważ z umówionej wizyty u fryzjera wyszły nici. Zasypało nam drogi śniegiem, po których chodzik ani rusz. Także ten rok okazał się bogaty w Mikołaje, za nim nadeszła Mikołajkowa pora, ale też uświadomił mi, że mam prawnuki dla których muszę być Mikołajem; ot i zagwozdka.

2 grudnia byłam w szpitalu na zastrzyku w oko. Nie byłoby to nic ciekawego gdyby nie fakt poznania nadzwyczajnego pana doktora – okulistę. W szpitalu robiono roszady szukając oszczędności i w ten sposób zmieniono mi lekarza prowadzącego, trafiłam pod skrzydła doktora Wojciecha – jak rodo to rodo. Od dwóch lat przyjmuję zastrzyki i chociaż nie było źle to mimo wszystko było różnie; nie raz cierpiałam podczas, a nie raz dopiero w domu. Zawsze podczas wkłucia moje oko było zalane krwią ( tak wewnętrznie ) a jak krew krzepła to ja przez kilka dni widziałam dziesiątki czarnych much. Szykowanie się do wkłucie, w porównaniu z tym ostatnim, było również bardzo długie. A tym razem wpuszczono do oka znieczulenie, płyn odkażający, pan doktor założył ustroistwo żebym nie mrugała, kazał wzrok skierować na nos, trzy razy powiedział niżej i dziękuję. Zdjął uprząż z oka i po wszystkim. Nie widziałam wewnątrz oka krwi po wkłuciu tylko czyściutką wodę. Wkłucia nie czułam. Różnica między poprzednimi zastrzykami a tym, ogromna. Chociaż bardzo lubiłam doktor Magdalenę to jednak Wojciech przebija wszystkich lekarzy którzy mną się zajmowali przez te prawie dwa lata.

A teraz do Ilovewro – kadzisz kochany, stanowczo za dużo kadzisz. Pozdrawiam – prababcia.

I to byłoby na tyle – NARA !!

” Plan pokojowy”

Który naród zaatakowany w tak barbarzyński sposób i tak z zaskoczenia, jak Ukraina przez Rosję, zgodziłby się z takim planem. Od ponad trzech lat giną ludzie broniąc swojego kraju. Ile krwi przelanej, ile łez wylanych, głodu i zimna, i to wszystko na nic. Jak za barbarzyńskich czasów kiedy to zawsze miał rację silniejszy, który nie uznawał żadnych granic ani umiaru w niczym. Ugoda jakiej domaga się Tramp w swoim planie pokojowym, znaczyłaby, że ci co polegli w obronie swojej ojczyzny, byli nic nie znaczącymi ludźmi; a to byli najwierniejsi synowie Ukrainy. Ten plan ” pokojowy ” jest napisany ruską ręką. Jakiego haka ma Putin na Trampa, że ten je mu z ręki, rozkłada przed nim czerwone dywany, chociaż cały świat wie, że Putin to zbrodniarz. Na oczach całego świata przez ponad trzy lata, Putin podpala, zabija, niszczy, porywa dzieci i idąc po trupach Ukraińców poszerza swoje granice , a w marzeniach ma jeszcze inne kraje do zdobycia, i Tramp te granice uznaje. Obaj są siebie warci – Putin nawet nie ukrywa, że nie liczy się z nikim ani z niczym, a Tramp co kilka dni zmienia decyzję i zawsze na korzyść Putina. Ci dwaj panowie chyba chcą podzielić świat między siebie. Trampowi Putin bardzo imponuje swoją mocarstwowością. Tramp udając jeszcze człowieka cywilizowanego, ma dzikie zapędy i chęć podporządkowania sobie kilku krajów, a Putin bez udawania bierze co chce. Jak kiedyś ci dwaj nadepną sobie na odcisk to świat przestanie istnieć. Kiedyś, za bardzo dawnych czasów, to i Polska była takim pazernym na terytoria krajem. W Pierwszej Rzeczypospolitej każdy z królów polskich ze swoim rycerstwem, napadał na inne kraje i w ten sposób poszerzał terytorium Polski, i tak narobiliśmy sobie wrogów po wieki. Pierwsza Rzeczpospolita trwała 35O lat a w swojej świetności jej terytorium sięgało od Morza Bałtyckiego po Morze Czarne i Azowskie. Jej terytorium to było 990 tysięcy km.2 , czyli że miała powierzchnię trzy razy większą od Polski dzisiejszej. Był czas, że nawet Moskwa została przez nas zdobyta, tyle tylko, że nie zdołaliśmy tej zdobyczy utrzymać, ( a to to już wielka szkoda ). Czy warto było np. przez 13 lat prowadzić wojnę po to żeby w konsekwencji powiększyć nasze terytorium o Prusy i Warmię. Jak byliśmy Królestwem Obojga Narodów, czyli Polski i Litwy to do nas należało 3\4 Ukrainy, cała Łotwa, Estonia , część Mołdawii i Rosji. To ta bezwzględność w podporządkowywaniu sobie innych narodów doprowadziła do rozbiorów Polski. I tak jak teraz Ameryka i Rosja ma zakusy w ustaleniu granic Ukrainy bez jej udziału w tej kwestii ,tak po wojnie w 1945 roku nasza Polska granica została ustalona przez Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Związek Radziecki. My pogodziliśmy się z tym, a to z tego względu, że poznaliśmy ból życia w niewoli, w okupacji i pod dyktando sowietów. Co wybiorą Ukraińcy? Co z tego wszystkiego wyniknie, czort jedyny wie.

NARRA!!