Niby Wielki a taki nieudany.

Mam na myśli Wielki Tydzień przed wielkanocny, a nieudany bo z kilku powodów szlak mnie trafiał. Pierwszy powód – od samego poniedziałku – odebrałam pranie z naszej pralni jak popatrzyłam na prawie nową kolorową bluzkę do szlak mnie trafił, wygląd pofarbowanej ścierki. Żeby ta bluzka była prana po raz pierwszy, to byłaby to wina nie znajomości materiału, ale ona była prana po raz trzeci i dwa razy było jak należy, czyli, że ten trzeci raz był prany z czymś co farbuje. Pofarbowało nie tylko bluzkę bo i nocną koszulę o pięknym łososiowym kolorze i ręcznik, ale to nie było nowe to nie bolało tak bardzo. Zmarnowana bluzka bolała ponieważ mam duże problemy z kupnem dla siebie czegokolwiek z ubioru ze względu na zbyt okazałe ” przedsięwzięcie ” . Bluzkę zaniosłam do ponownego prania z dopiętą kartką – przywróćcie jej kolor – wróciła w jeszcze gorszym stanie. Chyba na złość.

WE WTOREK był zastrzyk w oko zrobiony przez roztrzepaną panią doktor. Podczas badania wykrzykiwała do kolegi o przygodach jakie jej się przydarzyły w drodze do pracy. Chyba nawet nie wiedziała kogo bada. Przygotowanie do zastrzyku i sam zastrzyk był bolesny. Ciężki był również dzień po zastrzyku. Byłam leżąco cierpiąca z ciągłą wymianą okładów z soli fizjologicznej na oko. Wzrok pogorszył się znacznie. Już nie czytam bez okularów a okulary mogę zrobić dopiero po 6 maja, czyli po dwóch miesiącach od zabiegu. Nie wiem dlaczego usunięcie zaćmy nazywam skromnie zabiegiem; lekarze nazywają to bardzo poważnie – operacją. W końcu mam wszczepione w oko obce ciało.

W czwartek wybrałam się do miasta żeby sprawdzić czy przepisy odnośne rejestracji do lekarzy specjalistów osób posiadających legitymację Stowarzyszenia Polskie Dzieci Wojny są faktycznie respektowane. Bo jeśli o tych przepisach nic nie wiedzą w ZUSie, czy w naszym dziale socjalnym to może mnie się coś pokićkało. Wybrałam prywatną klinikę ortopedyczną i co ? i natychmiast zostałam zarejestrowana za okazaniem tylko owej legitymacji. Moi rówieśnicy z naszego dpsu zazdroszczą mi podejścia do różnych spraw a sami, dla swojego dobra nie kiwną nawet palcem. Słyszę tylko – ty wszystko potrafisz, wiesz co i jak, ja nie wiedziałabym. Tak więc tłumaczę w najprostrzy sposób – nie musisz już niczego szukać wszystko ci wyjaśniłam jak i co krok po kroku. I dalej tylko podziw jak to ja wszystko potrafię. Najlepiej jest im ” uwiesić się ” na możliwościach swoich dzieci albo personelu. Sami nie zrobią nic; a w rozmowach są bardzo elokwentni, po stokroć mądrzejsi ode mnie.

W stołówce podchodzi do mnie jedna z pań – ( prosiła żeby nie wymieniać jej imienia bo nie chce żeby było wiadomo o kogo chodzi ) i zaczynamy rozmowę: pójdziesz do kościoła na występ – pyta. Nie pójdę bo nie lubię płakać, a wiadomo teraz to same gorzkie żale. Mnie to się nie chce ani płakać ani śmiać się – odpowiada. Najchętniej to bym skopała komuś tyłek. Nasze szefostwo wybrało sobie kilka osób po których jeździ jak po starej kobyle. Co jakiś czas wysyłają do nas pokojowe żeby coś powyrzucały bo tego czy tamtego mamy za dużo. Jedna ma za dużo kubków, druga książek a trzecia ubrań. Co to ich obchodzi co kto ma. Czy u ciebie też tak rządzą? U mnie nikt nie ośmielił by się cokolwiek tknąć – odpowiadam. Wy po prostu sobie na to pozwalacie. Wystarczy, że te hieny zobaczą, że się ich boicie i będą się przed wami mądrzyć. Im trzeba ciągle przypominać, że muszą się nami opiekować nie zarządzać.

Widać ten Wielki Tydzień nie tylko dla mnie był nie udany. Bardzo poprawił mi się nastrój po przeczytaniu kilku ciepłych życzeń. Dziękuję za każde miłe słowo i życzę również zdrowych i pełnych życzliwości i miłości dni świątecznych i wszystkich pozostałych.

To już wszystko – NARA !!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *