Przeglądnęłam swoją ” twórczość meteorologiczną ” i zwróciłam uwagę, że w 2006 roku to dopiero była zima. Zaczęła się już w listopadzie 2005r. 20 listopada pisałam tak: — Wczoraj przyszła zima wielkimi płatkami, wybieliła, przymroziła, czy zostanie z nami ? Jest tak pięknie śnieżno biało, całą szarość przysypało. Wszystko błyszczy jak na święta; zostań z nami – jesteś piękna. —
Nie wiem jak było w grudniu 2005r. nie opisałam tego, za to wiem, że styczeń, luty i marzec 2006r. dał się we znaki na zimowo. —- Tęgim mrozem styczeń ścisnął, takim groźnym aż złowieszczym i nie tylko pod nogami ale wszystko wokół trzeszczy. Poodmrażał uszy, nosy, nawet ręce nam zgrabiały, choć wciśnięte pod kożuchy to od mrozu pobielałe. Mówią syberyjska zima przyszła do nas zza Uralu od tygodni mróz tak trzyma, robi wiele szkód bez żalu. —– Luty był tak samo mroźny. Jeszcze w marcu wszystko było zamarznięte, bo pisałam tak:—- To marcowy kulig dzwoneczkami dzwoni, roześmiana dziatwa chce wiosnę dogonić. A wiosna ucieka za lasy i morza; u nas ziemia skuta lodem, do nas wiosna dojść nie może.
Tak więc teraz w 2026 r. jeszcze nie jest tak źle. Zima w tym roku przyszła o właściwym czasie i zachowuje się jak należy. Wiem że łatwo jest mi mówić, że wszystko jest jak należy, bo zimę oglądam przez szybę cieplutkiego pokoju. Za oknem iskrzy się w słońcu i od mrozu wielka góra śniegu a w pokoiku można chodzić na golasa, chociaż kaloryfery odkręcone są w połowie. Mam w związku z tym dobrostanem wyrzuty sumienia przed tymi którym jest zimno.
Wylegując się w tym cieplutkim pokoju, co jakiś czas zerkam w ekran telewizji i dopiero teraz doszłam do wniosku ,że pełnienie funkcji Marszałka Sejmu to jest coś. Jak dotąd to widziałam i słyszałam tylko stukanie laską i uciszanie rozbisurmanionych posłów, – brawo Panie Marszałku. A u nas ludzie chorują, jest nudno, wszystkie zajęcia ciągle są odwołane, a moje oczy nie pozwalają na wiele, tak więc gapię się w telewizor i słysząc o tych wszystkich władcach rządnych sławy i chwały i przede wszystkim pieniędzy, jak największych zysków i zboczonych orgii, bez względu na krzywdę innych, dochodzę do wniosku, że najpiękniejsze jest życie ludzi ciężko pracujących i zatroskanych o losy swoich najbliższych; choć wydaje im się ( i mnie w młodości również tak się wydawało ), że takie życie to kierat nie życie. Wiem, że łatwo jest mi teraz tak mówić bo już nie muszę gonić z pracy do pracy i kalkulować czy wystarczy mi do wypłaty. Wierzcie mi jednak, że jeśli przeżyjesz 85 lat ze świadomością, że nikomu nie zrobiłaś krzywdy, to śmiało stwierdzisz, że pomimo wielkich trudności i doznanych krzywd, możesz swoje życie określić mianem piękna i jest to wyłącznie twoja zasługa. Było różnie, jak to w życiu, ale udało się doprowadzić je do końca po prostu po ludzku.
I to byłoby na tyle – NARA !!
