Nie zdawałam sobie sprawy, że zdjęcie zaćmy aż tak wpłynie na widzenie. Ja czytam bez okularów lepiej niż przed trzydziestu laty. Dla mnie jest to ciągle nie do wiary. Jeszcze muszę się wyzbyć odruchu zakładania i zdejmowania okularów. Ponieważ ostatnio co rusz zmieniałam okulary, a to do chodzenia, a to do czytania, a teraz do niczego mi nie są potrzebne, a ręka chodzi sama w tym odruchu. Jest jedno ale; nie zdawałam sobie sprawy, że moja twarz jest aż tak pomarszczona. Wiem, że jest świeżo po zabiegu i okolice oka mają prawo do takiego wyglądu, ale pomimo wszystko szok. No trudno – 85 lat zobowiązuje. Tak rozochociłam się nad poprawą jakości życia, że już za dwa dni idę do specjalisty od poprawy słuchu, to również zaczyna mnie męczyć. Odkryłam w sobie nową pasję – komponowanie, a do tego wiadomo, słuch jest niezbędny. Ciekawa jestem czy odzyskanie słuchu muzycznego jest możliwe. Skąd ta pasja? Otóż, na logopedii mamy za zadanie uczyć się na pamięć wierszyków. Ponieważ teksty tychże nie zawsze mają sens, to trudne to było zadanie. Przypomniało mi się jak sobie pięknie radziłam z tym problemem jako dziecko w szkole podstawowej – otóż, do każdego wiersza układałam melodię i wchodziło wszystko do głowy śpiewająco. Wprawdzie później był problem z recytacją, bo cisnęła się na usta melodia, ale jakoś to było. Okazało się, że melodyczność tekstu każdemu ułatwia jego nauczenie się i moi logopedyczni towarzysze chętnie owe teksty wyśpiewują; pod warunkiem, że śpiewamy wszyscy razem. A ja, jedno wyśpiewam i już z niecierpliwością czekam na następny tekst do wyśpiewania. Jeden z tekstów to aż się prosi żeby go puścić w eter. Jest o obiecankach cacankach przyszłych posłów; a przecież już te obiecanki się zaczęły. Pozwólcie, że przytoczę tekst z obiecankami polityków, który jest bardzo adekwatny do tego co się dzieje zawsze przed wyborami: ———- Moi mili, nie namawiam ale radzę,- jeśli dziś otrzymam władzę, daję słowo, że zasadzę w ciągu pięciu dni na piasku drzewa mego wynalazku. Już nie szyszki, nie żołędzie ale rosnąć na nich będzie: schab wędzony i pieczony, boczki, szynki, salcesony, mortadela i serdelki; mięs przeróżnych wybór wielki. Nawet prosię w galarecie, jeśli tylko zapragniecie. —-Prawda, że jest to adekwatne niemalże do wszystkich polityków w okresie przedwyborczym; a u nas okres ten trwa na okrągło. Nie znam autora tekstu ale gratuluję pomysłu.
I to wszystko, nie mam nic więcej do powiedzenia – NARA !!
