Ta dwubiegunowość dotyczy wydania opinii o swojej podopiecznej, czyli o mnie. Osoby decyzyjne nie mogą się zdecydować jaka ja w końcu jestem, a trzeba by było tę decyzję podjąć skoro się jest tym decydentem. Z pisma które wysłano do Pani Poseł na mój temat, wynika, że wszędzie włażę, wszystko mnie obchodzi, jestem takim natrętem od którego wszyscy uciekają. Natomiast mojej córce mówiono coś zupełnie przeciwnego – nigdzie nie chodzi, z niczego nie korzysta, zamyka się w sobie – to typowe objawy depresji wg pań decydentek. To co pisałam o swoim samopoczuciu jako meteoropatki, to kłamstwo, to wykręt żeby nigdzie nie iść. Osoby będące w depresji potrafią oszukać swoje środowisko udając, że jest wszystko w porządku. To wszystko usłyszała moja córka od pani dyrektor. Córka czuła się bardzo źle podczas tej wizyty, ona była sama a atakowały ją trzy osoby – pani dyrektor, siostra przełożona i kierownik socjalna. One były u siebie a córka była gościem. Atakowały na ” serdecznym uśmiechu ” i udawanej nadzwyczajnej życzliwości. Córka moja niestety uwierzyła, że są to bardzo miłe osoby. Wyprowadziłam ją z błędu. One na tym uśmiechu nie tylko wmawiały, że mam depresję ale nawet mam jakieś omamy. No bo jak mogłam napisać, że byłam truta jakimś gazem. To czy córka w to wierzy to pytały ją po kilka razy, upierały się żeby odpowiedziała; no bo przecież nikt w to nie uwierzy. Córka odpowiedziała tak jak wiele osób które wiedzą o tym wypadku – nie wiem czy była truta ale też nie wiem dlaczego nie udzielono jej pomocy kiedy straciła kontakt z rzeczywistością. Miała typowo udarowe objawy a zamiast pogotowia dostała coś na sen. Wiadomo, że podczas udaru mózgu czas ma ogromne znaczenie a zupełnie odwrotne znaczenie ma czas przy badaniach obecności trucizny we krwi. Kochani, ja przez dwa dni spałam. Po takim czasie żadne badania już nie wykryły by niczego. I o to chodziło. Ten lek był podany dla mnie na polecenie siostry przełożonej, która nigdy nie interesowała się swoimi podopiecznymi, nie pomyślała nawet, że są osoby takie jak ja, które nie mogą przyjmować niczego na sen, ze względu na bardzo niskie ciśnienie. Ja podczas snu mam ciśnienie 70/50 milimetrów. Jak mam takie ciśnienie w dzień to jeszcze mogę je sama sobie zmierzyć, ale mam też takie ciśnienie, że już normalny ciśnieniomierz nie jest w stanie zmierzyć. Tak więc podanie leku nasennego było dla mnie jednoznaczne z usiłowaniem zabójstwa. Z takim ciśnieniem w dzień trafiałam na SOR ponad sto razy. Ale co to obchodzi naszą służbę zdrowia. Nieznajomość tematu nie zwalnia z odpowiedzialności, zwłaszcza takiego tematu i takiego decydenta jak siostra przełożona. Jak już jakoś się z tego wylizałam to jeszcze przez dwa tygodnie mówiąc przestawiałam litery i całe słowa, nawet o tym nie wiedząc. Na to zwróciły uwagę terapeutki zajęciowe. To cud, że wszystko wróciło do normy, ale zawsze byłam pod czujną opieką Niebios.
Moją córkę jeszcze czekała wizyta u psychiatry w mojej sprawie. No bo skoro jestem aż tak chora …..i tu znów dwubiegunowość – pani dyrektor nie jest pewna czy jestem zupełnie zdrowa czy bardzo chora.
