Dwubiegunowość osób decyzyjnych

Ta dwubiegunowość dotyczy wydania opinii o swojej podopiecznej, czyli o mnie. Osoby decyzyjne nie mogą się zdecydować jaka ja w końcu jestem, a trzeba by było tę decyzję podjąć skoro się jest tym decydentem. Z pisma które wysłano do Pani Poseł na mój temat, wynika, że wszędzie włażę, wszystko mnie obchodzi, jestem takim natrętem od którego wszyscy uciekają. Natomiast mojej córce mówiono coś zupełnie przeciwnego – nigdzie nie chodzi, z niczego nie korzysta, zamyka się w sobie – to typowe objawy depresji wg pań decydentek. To co pisałam o swoim samopoczuciu jako meteoropatki, to kłamstwo, to wykręt żeby nigdzie nie iść. Osoby będące w depresji potrafią oszukać swoje środowisko udając, że jest wszystko w porządku.  To wszystko usłyszała moja córka od pani dyrektor. Córka czuła się bardzo źle podczas tej wizyty, ona była sama a atakowały ją trzy osoby – pani dyrektor, siostra przełożona i kierownik socjalna. One były u siebie a córka była gościem. Atakowały na  ” serdecznym uśmiechu ” i udawanej nadzwyczajnej życzliwości. Córka moja niestety uwierzyła, że są to bardzo miłe osoby. Wyprowadziłam ją z błędu. One na tym uśmiechu nie tylko wmawiały, że mam depresję ale nawet mam jakieś omamy. No bo jak mogłam napisać, że byłam truta jakimś gazem. To czy córka w to wierzy to pytały ją  po kilka razy, upierały się żeby odpowiedziała; no bo przecież nikt w to nie uwierzy. Córka odpowiedziała tak jak wiele osób które wiedzą o tym wypadku – nie wiem czy była truta ale też nie wiem dlaczego nie udzielono jej pomocy kiedy straciła kontakt z rzeczywistością. Miała typowo  udarowe objawy a zamiast pogotowia dostała coś na sen. Wiadomo, że podczas udaru mózgu czas ma ogromne znaczenie  a zupełnie odwrotne znaczenie ma czas przy badaniach obecności trucizny we krwi.  Kochani, ja przez dwa dni spałam. Po takim  czasie żadne badania już nie wykryły by niczego. I o to chodziło.  Ten lek był podany dla mnie na polecenie siostry przełożonej, która nigdy  nie interesowała się  swoimi podopiecznymi, nie pomyślała nawet, że są osoby takie jak ja, które nie mogą przyjmować niczego na sen, ze względu na bardzo niskie ciśnienie. Ja podczas snu mam ciśnienie 70/50 milimetrów. Jak mam takie ciśnienie w dzień   to jeszcze mogę je sama sobie zmierzyć, ale mam też takie ciśnienie, że już normalny ciśnieniomierz nie jest w stanie zmierzyć.  Tak więc podanie leku nasennego było dla mnie jednoznaczne z usiłowaniem zabójstwa. Z takim ciśnieniem w dzień trafiałam na SOR ponad sto razy. Ale co to obchodzi naszą służbę zdrowia. Nieznajomość tematu nie zwalnia z odpowiedzialności, zwłaszcza takiego tematu i takiego decydenta jak siostra przełożona.  Jak już jakoś się z tego wylizałam to jeszcze przez dwa tygodnie mówiąc przestawiałam litery i całe słowa, nawet o tym nie wiedząc. Na to zwróciły uwagę terapeutki zajęciowe. To cud, że wszystko wróciło do normy, ale zawsze byłam pod czujną opieką Niebios.

Moją córkę jeszcze czekała wizyta u psychiatry w mojej sprawie. No bo skoro jestem aż tak chora …..i tu znów dwubiegunowość – pani dyrektor nie jest pewna czy jestem zupełnie zdrowa czy bardzo chora.

Końcówka moich odpowiedzi na tę beletrystykę

Bardzo podstępne zdanie jest na stronie 7 pisma – zaobserwowano, że mam problemy z nawiązywaniem satysfakcjonujących mnie relacji. Przecież do kogo się zbliżę to osoba ta może mieć przykrości ze strony dyrekcji Domu. Rok temu jak pochwaliłam na blogu dwoje pracowników to wówczas jedna z pań była zazdrosna dlaczego jej nie pochwaliłam, a dzisiaj mówi mi  – dobrze, że nie pisałaś o mnie. Napisałam, że 100 % personelu średniego jest dla mnie miła, to dyrekcja zadbała o to żeby tak nie było. Później piszą, że ludzie się ode mnie odsuwają – to ja odsuwam się od ludzi żeby ich nie spotkało co spotyka mnie.    Ponieważ dyrekcja Domu twierdzi, że mieszkańcy się ode mnie odsuwają to w tym roku po raz pierwszy nie poprowadzę w kaplicy  nabożeństwa majowego. Robiłam to przez 8 lat, w ubiegłym roku nawet kwiatki dostałam od pani dyrektor za prowadzenie Majowych. W tym roku boję się, że dyrekcja zechce mnie ośmieszyć zerową frekwencją. ( No bo przecież ludzie uciekają ode mnie). Na piątek 20 kwietnia pani dyrektor poprosiła do siebie moją córkę żeby pomogła im w znalezieniu dla mnie jakiegoś satysfakcjonującego mnie zajęcia. To jest tylko po to żeby odnotować w papierach, że próbują wszystkiego żeby mnie zadowolić i już nie mają pomysłów.                                                                  Ja proponuję tylko żeby szanowna dyrekcja Domu Opieki dała mi spokój. Jestem tak boleśnie wkopana w kąt, że teraz chcę spokojnie wylizać się z ran. Poradzę sobie ze wszystkim sama. Nie straszcie mnie szpitalem psychiatrycznym, tym razem dam sobie radę sama, a to dlatego, że już dobrze się znamy.

Pismo urzędowe punkt 9 i 10

Punkt 9/ Realizacja uprawnień do opieki zdrowotnej.

Dom umożliwia mieszkańcom korzystanie ze świadczeń zdrowotnych lekarza rodzinnego na terenie placówki. Mieszkaniec z chwilą przybycia do DPS o ile ma taką wolę, składa deklarację wyboru lekarza rodzinnego. Wizyty lekarza rodzinnego odbywają się w każdy wtorek, a w przypadku większej liczby zachorowań mieszkańców, także w piątek. Lekarz rodzinny udziela porad w gabinecie, do którego przychodzą mieszkańcy samodzielnie lub przy wsparciu personelu. W dniu przyjęć z porady lekarza korzysta  średnio ok. 24 mieszkańców. Z uwagi na stan zdrowia mieszkańców znaczna część konsultacji lekarza rodzinnego odbywa się w pokojach mieszkańców ( 115 pokoi jednoosobowych), lekarz z pielęgniarką jest wtedy poza gabinetem. W pierwszych miesiącach tego roku lekarz rodzinny udzielił 283 porad. Kilkoro mieszkańców przychodzi po porady w każdym dniu przyjmowania lekarza. W sytuacji gdy schorzenie jest bardziej skomplikowane i wymaga dodatkowych konsultacji – lekarz kieruje do odpowiedniego specjalisty. Od początku roku mieszkańcy DPS skorzystali z 165 konsultacji  specjalistycznych poza placówką.W razie pogorszenia stanu w niedziele i święta oraz w godzinach nocnych w razie potrzeby do mieszkańców wzywane jest pogotowie.  Doktor nasz jest doświadczonym lekarzem, świadczy usługi dla mieszkańców Domu od 18 lat, z zaangażowaniem podchodzi do pacjentów i ich rodzin, zawsze na pierwszym miejscu stawiając ich zdrowie oraz dobre samopoczucie. Wielokrotnie wykracza poza swoje obowiązki udzielając wszelkiego wsparcia  personelowi Domu w doskonaleniu i indywidualizowaniu usług. Jego wiedza, takt, cierpliwość i wieloletnie doświadczenie sprawiają, że potrafi zaradzić nie tylko problemom zdrowotnym, ale i tym związanym z samopoczuciem psychicznym, co w sytuacji nieuchronności choroby, schyłku życiu, wagi decyzji jakie podejmuje w tym okresie pacjent i lekarz jest szczególnie cenne i wyjątkowe.

Punkt 10/ Podawanie leków.                                                                              W Domu wprowadzono do zastosowania procedury : zabezpieczenia zabezpieczenia dostępu do świadczeń zdrowotnych oraz postępowania z lekami. Leki ( o ile mieszkaniec sobie tego życzy  lub jego stan zdrowia tego wymaga), podawane są przez pielęgniarki zatrudnione w Domu. Wszystkie pielęgniarki posiadają odpowiednie kwalifikacje, udokumentowane prawem wykonywania zawodu. Wykonują swoje obowiązki zgodnie z zasadami wykonywania zawodu. Jedyne uwagi ( na przestrzeni ostatniego roku) jakie wpłynęły w związku z podawaniem leków dotyczyły:  – wątpliwości członka rodziny mieszkańca dotyczące celowości rozdrabniania leków. Sprawę wyjaśniono córce mieszkanki.  – Omyłki związane z realizacją recepty ( zbieżność nazwiska nowo przyjętej mieszkanki ). Mieszkankom dostarczono właściwe leki. – Stwierdzenia mieszkanki ze znacznym stopniem otępienia o nie podaniu leku ( mieszkanka nie pamiętała, że otrzymała lek) oraz podawania zbędnych leków ( urojenia ).                  Pani Danuta -( czyli ni z tego ni z owego ja) jest mieszkanką Domu od 2009 roku, samodzielnie załatwia wszystkie swoje osobiste sprawy ( robienie zakupów, dbałość o interesy finansowe, dokonywanie płatności, załatwianie spraw urzędowych), stan zdrowia i poziom sprawności umożliwia jej samodzielne poruszanie sią na terenie placówki i poza nią. Nie korzysta w tej chwili z żadnych usług pielęgnacyjnych. Zakres usług opiekuńczych, z których korzysta  w chwili obecnej to : posiłki, na które przychodzi samodzielnie, sprzątanie pokoju, zajęcia z zakresu fizjoterapii, zajęcia komputerowe. Jest osobą aktywną społecznie i komunikatywną. Korzysta ze wsparcia pielęgniarekjedynie w przypadku pogorszenia stanu zdrowia ( np ostatnio przeziębienie ). Podczas pobytu w placówce zaobserwowano, że ma problemy z nawiązywaniem satysfakcjonujących ją relacji. Postrzeganiem norm społecznych, szczególnie negatywnie ocenia i posądza o nieprawidłowości osoby decyzyjne, o szerokich kompetencjach   ( Ksiądz, lekarz, dyrektor, kierownicy działów). Pragnę podkreślić, że personel Domu dokłada wszelkich starań by potrzeby mieszkanki były zaspokojone w odpowiedni sposób, z poszanowaniem prawa do wolności, intymności, godności. Wszelkie działania jakie są podejmowane względem mieszkanki są wynikiem ustaleń zespołu pracowników w tym specjalistów tj. psycholog, psychiatra, fizjoterapeuta, terapeuta.                                                                                 Do Domu kierowane są osoby, u których w wyniku kumulacji niekorzystnych czynników pogarszających funkcjonowanie organizmu ( przewlekłe choroby, urazy, depresja, zaburzenia funkcji poznawczych) występują istotne deficyty w samoopiece i którzy wymagają całodobowej, profesjonalnej opieki i pielęgnacji. W takiej zbiorowości naturalnym jest, że pojawiają się różne zapotrzebowania i preferencje, dlatego  w porozumieniu i we współpracy z mieszkańcami personel dba o dobrą atmosferę w Domu. Niestety zdarza się, że indywidualne oczekiwania o złożonym podłożu stoją w sprzeczności z wartościami i dobrem ogółu. To na DPS ciąży odpowiedzialność zaspokojenia podstawowych potrzeb wszystkich mieszkańców. Opieka musi być każdorazowo  dostosowywana do indywidualnych potrzeb i stanu mieszkańca. Jej istotą jest przejęcie odpowiedialności za mieszkańca, mając na uwadze zróżnicowany wpływ  zarówno biologicznych jak psychicznych oznak starości.

Mam nadzieję, że przedstawione powyżej wyjaśnienia  są wystarczające i wyczerpują zakres przedstawionych przez Panią Poseł wątpliwości.                                                                                 w podpisie z poważaniem sam Prezydent Miasta.

 

Tak więc kochani dowiedzieliście się jak u nas jest wspaniale ? Myślę, że tak; tak więc koniec narzekania po pokojach i na korytarzach bo pani dyrektor powiedziała, że jest super i ma być super. A z  autorką  bloga i skarg wszelakich na osoby decyzyjne o szerokich kompetencjach poradzimy sobie,  zamkniemy jej usta umieszczając ją w szpitalu psychiatrycznym i wówczas naprawdę będzie super, bo już nikt nawet nie piśnie.

Pismo urzędowe punkt 7 i 8

7| Blog prowadzony przez Panią S.

W dniu 9 lutego 2018r. mieszkaniec Domu zwrócił się do dyrektora Domu ze skargą, że obraźliwe treści zamieszczone na blogu bardzo dotknęły mieszkańców. Personel Domu potwierdził, że zapoznanie się z blogiem przez mieszkańców bardzo negatywnie wpłynęło na ich samopoczucie, stan zdrowia. Wpisy zawarte na blogu po zapoznaniu się członków rodziny z ich treścią doprowadziły mieszkankę ( lat 90) do silnego wzburzenia, obniżenia nastroju, smutku, poczucia zniewagi. Dyrektor Domu w dniu 14 lutego w obecności kierownika Działu Medycznego przeprowadziła rozmowę z Panią S. na temat skargi mieszkańców dotyczących bloga. Poinformowała Panią S. – czyli mnie , że mieszkańcy kontaktują się w tej sprawie z prawnikiem. Dyrektor próbowała przedstawić kwestię naruszenia dóbr osobistych, możliwych konsekwencji z tego wynikających w przypadku publikacji w internecie. Dyrektor nie zakazywała prowadzenia bloga poprosiła jedynie o zaprzestanie opisywania współmieszkańców w sposób negatywny i oceniający.  Pani S. stwierdziła, że taki był jej zamiar, stało się to czego oczekiwała tzn określone osoby poczuły się źle. Zadaniem Domu jest troska o samopoczucie wszystkich mieszkańców, dbanie o dobrą atmosferę i rozwiązywanie problemów we wzajemnych relacjach.  Rozmowa z mieszkanką realizowana była w ramach obowiązków  i poczucia odpowiedzialności  za zaspokojenie potrzeb mieszkańców, którzy z racji wieku, stanu zdrowia, nie są w stanie samodzielnie  o nie dbać ( prawo do godnego traktowania, dobrego imienia), a w przypadku Pani S.  – w zakresie dostarczenia mieszkance pełnej informacji o charakterze dóbr osobistych, ewentualnych skutkach ich naruszenia. Z informacji uzyskanych od mieszkańców wynika, że sprawa jest skierowana na drogę postępowania cywilnego.

Punkt 8 SMS                                                                                               Wiadomość którą w postaci sms – a otrzymała Pani Danuta S. kilka lat temu była dokładnie wyjaśniana. Przeprowadzono rozmowy wyjaśniające z pracownikami Domu. Nie udało się ustalić nadawcy wiadomości. Wskazywany przez mieszkankę nadawca, kierowca Domu, nie pracuje już w placówce.

Moja odpowiedź   – Odnośnie silnego wzburzenia, obniżenia nastroju, smutku, poczucia  zniewagi doznanego przez 90 letnią kobietę panią Jan. Mar.  nie kryję, że się cieszę z tego stanu rzeczy. Ta kobieta mieszka w DPSie od 30 lat i napsuła krwi bardzo wielu ludziom. Tych wszystkich odczuć również doznawałam właśnie przez nią. Cały mój blog to opis świństw wyrządzanych mi przez tą panią albo ludzi przez nią kierowanych.  Była prowodyrem wszystkiego co złe. Obie dyrektorki boją się jej- za dużo o nich wie.  Obecna pani dyrektor je jej z ręki. Słynny SMS wyszedł z jej pokoju podczas mocno zakrapianego Sylwestra. Mimo, że aparat został zniszczony to można bardzo łatwo sprawdzić nawet dzisiaj, do kogo telefon należał. Pani dyrektor napisała, że to sprawka kierowcy. Nie prawda. Kierowca – czyli syn poprzedniej dyrektorki, rzucał we mnie petardą, wysłał  do 8 banków zlecenie na udzielenie mi kredytu, i co? i nic. Pani dyrektor nawet nie pomyślała żeby z tym coś zrobić. Tak jak i z anonimami grożącymi mi oszpeceniem. I ja mam komukolwiek z tej bandy współczuć?

Słyszę ciągle o rzekomych prośbach zaprzestania pisania przeze mnie bloga. Od połowy listopada trzy krotnie informowałam, że zaprzestaję pisania do pierwszego świństwa. Nie pisałam tydzień czy dwa i natychmiast świństwo było.

Dalszy ciąg punktu 6 pisma

Od połowy ubiegłego roku nie uczestniczy w zebraniach z mieszkańcami, na których omawiane są wszelkie zmiany, uwagi dotyczące funkcjonowania Domu.

Moja odpowiedź – te co miesięczne zebrania to odfajkowywanie w papierach, że one były. Nawet na takim zebraniu na którym mnie nie było zgłoszono moją kandydaturę do działalności w Samorządzie Mieszkańców – to o czymś świadczy.  Ostatnio poinformowano nas o zebraniu na 15 min przed jego rozpoczęciem. Z satysfakcją ogłoszono, że przyłapano mnie na wyłudzeniu pieniędzy za dwa dni urlopu podczas którego byłam na miejscu. Wiedziano, że byłam ale nikt się tym nie zainteresował – czy coś się stało? może coś potrzeba? Zero zainteresowania w Domu Opieki. Te dwa dni urlopu opisałam na blogu i zatytułowałam   Meteopatia. Oczywiście żadnych pieniędzy nie wzięłam.

Ciąg dalszy pisma – Ponadto pani Danuta w ostatnim czasie wykazuje szczególne zainteresowanie mieszkańcami z otępieniem ( problemy z pamięcią, zmiany nastrojów, zaburzenia krytycyzmu, zespoły urojeniowe), których sprawność funkcjonalna jest ograniczona wzbudzając w nich niepokój i poczucie zagrożenia, że w placówce dzieje się im krzywda

Moja odpowiedź – Bardzo brzydko autor napisał o moim zainteresowaniu ludźmi z otępieniem.                                          25 lutego podczas mszy, ksiądz poinformował nas, że zmarła Hania P.  Zrobiło mi się bardzo smutno. Później okazało się, że to pomyłka, tak więc odwiedziłam ją dwa razy. Uprzednio spytałam opiekunkę czy mogę, kiedy mogę, co Hania lubi, czego nie lubi i na które ucho lepiej słyszy bo już nie pamiętałam. Miałyśmy wspólnie wydać pamiętnik o jej życiu. Mam 3/4 życia opowiedzianego przez Hanię nagrane na taśmie magnetofonowej. Istotnie podczas tych wizyt popłynęły łezki nam obu.

Dalszy ciąg pisma – Terapeuci proponowali prowadzenie indywidualnych zajęć muzycznych ( w 2017r. przeprowadziła zajęcie muzyczne  na terenie DPS przy ul. Bałtyckiej) lub czytanie dla dzieci w przedszkolu. Mieszkanka w ostatnim okresie odmawia  i twierdzi, że nie jest zainteresowana taką aktywnością. Pani Danuta jest osobą uzdolnioną muzycznie jednak do tej pory, mimo podejmowanych prób włączenia mieszkanki  w przygotowanie występów okolicznościowych  przez mieszkańców nie udało się wypracować nici porozumienia.  Mieszkanka nie włącza się w przygotowywane  przez mieszkańców i terapeutów  występy ( z okazji świąt narodowych, religijnych), uczestniczy w nich na zasadzie obserwatora, a następnie w sposób niekulturalny, obraźliwy, je komentuje. W opinii pracowników Domu, pomimo podejmowanych prób rozwiązania problemów wzajemnych relacji między mieszkańcami , z powodu negatywnego nastawienia  mieszkanki do większości mieszkańców  mających możliwości aktywnego udziału w życiu Domu, mało realne jest nawiązanie konstruktywnej współpracy. Niezadowolenie pani D. ( np chęć organizacji przez nią zabawy sylwestrowej  a nie zabawy w okresie karnawału) wynika z pomijania  prze panią tworzonych  przez terapeutów planów, harmonogramów zajęć  uwzględniających potrzeby  i oczekiwania mieszkańców, ich możliwości psychofizycznych, a także udział osób spoza placówki ( terminy).   Działania dotyczące funkcjonowania pani D.  poprawy jej samopoczucia omawiane były w ramach Zespołu Opiekuńczo – terapeutycznego. Postępowanie na bieżąco konsultowane jest z psychologiem w celu wypracowania najefektywniejszych zasad współpracy.

Na te bzdety nie odpowiedziałam nic, bo i po co.

Komentarz do wpisów Jolki

Dwa twoje wpisy to było  wylewanie na mnie pomyj. Ja  zupełnie inaczej wspominam lata  twojego dorastania. Byłam jedyną osobą w rodzinie do której przychodziłaś z różnymi problemami, szłaś nie do swojej mamy, taty czy babci, tylko zawsze do mnie. Zawsze znajdywałam czas i chęci żeby ci pomóc. Najpierw była to szkoła i wypracowania. Z wypracowaniami z języka polskiego to nie tylko ty przybiegałaś do mnie, twoje córki również. Przeczytałam całe mnóstwo  książek żeby  je napisać.  Później były ciuchy, od kogo jak nie od cioci Danki. Później była praca i różne problemy z nią związane, no i pamiętna pomoc w powrocie twoim z Niemiec.  Dziewczyno, przecież za tę pomoc mogłam trafić do więzienia. To był PRL a ja jechałam po ciebie za granicę  korzystając z nieswoich dokumentów. Twoja mama miała właściwe dokumenty ale nie chciała poświęcać się tobie, wiedziała dobrze, że ciotka pomoże zawsze. Jak ci się urodziła pierwsza córka do kogo zadzwoniłaś żeby wyprostować sprawy – do mnie.    Kto  nauczył cię  kąpać i przewijać dziecko zaraz po powrocie ze szpitala – ja. A kto z rodziny był na ślubie i weselu twojej najstarszej – tylko ja ,a rodzina jest bardzo liczna.  Wreszcie, to już nie wiem czy wiesz, ale w ciężkiej pracy w maglu pomagałam twojej córce. Przychodziłam kilka razy w tygodniu i pomagałam. No i wreszcie załatwienie pracy tu w naszym Domu od której zaczęło się wszystko psuć.  Bardzo szybko twoje dziecko przeszło na stronę moich przeciwników                              a ciucholand w sklepiku przekreślił wszystko co było piękne, co ja wspominam z łezką w oku. Pomyśleć, że to wszystko po to żeby przymilić się dyrektorce DPS .    Gratuluję honoru.

Pismo służbowe punkt 5 i6

Punkt 5 pisma mówi o internecie w naszym Domu. Ostatnie zdanie tego punktu  – Możliwości  udostępnienia internetu dla mieszkańców zostaną zwiększone z chwilą podłączenia Domu do miejskiej sieci światłowodowej, które jest planowane w tym roku.

Nie ma co komentować, będzie to będzie, nie to nie, pożyjemy zobaczymy jeśli dożyjemy.

Za to będzie co komentować w punkcie 6 pisma.                                        Punkt 6 – udział w zajęciach organizowanych w DPS .

Pani Danuta …. w latach poprzednich prowadziła cotygodniową audycję radiową. Mieszkańcy na początku byli bardzo zadowoleni z przygotowywanych przez nią audycji. Jednak wraz z upływem czasu zaczęły pojawiać się skargi ze strony mieszkańców, iż pani Danuta podczas audycji oskarża zarówno współmieszkańców jak i pracowników placówki o różne rzeczy. Na zwróconą uwagę prze personel, że radio nie jest miejscem  jakichkolwiek rozgrywek personalnych i źle wpływa na ogólną atmosferę Domu, mieszkanka reagowała agresją słowną. Po piśmie mieszkańców do dyrektora z dnia 13 maja  pani Danuta .. samodzielnie podjęła decyzję  o zakończeniu prowadzenia audycji przez radiolę.                                   Pani Danuta … zrezygnowała również ze współpracy z kwartalnikiem ” Głos Seniora” wydawanym przez Dom z powodu decyzji zespołu redakcyjnego  ( w skład zespołu wchodzili mieszkańcy), który zdecydował o nie wydrukowaniu artykułu napisanego przez panią … W artykule znajdowały się pomówienia  dotyczące wcześniejszej dyrekcji Domu.                                                 Istotnym problemem w sprostowaniu oczekiwaniom mieszkanki w zakresie prezentacji własnych talentów i możliwości artystycznych  są jej relacje z pozostałymi mieszkańcami. Mieszkanka prowadziła spotkania muzyczne dla mieszkańców Domu, jednak sposobem prezentacji, uwagami, zachowaniem zraziła do siebie znaczną część mieszkańców, która w sposób najbardziej aktywny i świadomy uczestniczy we wspólnych spotkaniach, wydarzeniach na terenie Domu. Terapeutom trudno jest zorganizować spotkanie z jej udziałem, w którym uczestniczyłaby większa część mieszkańców. Nie chcą oni uczestniczyć w imprezach organizowanych przez panią Danutę … Mieszkańcy Domu unikają bliższych relacji z nią, wsparcie ze strony personelu  w ich poprawie jak dotąd nie przyniosły zadawalających skutków.

Moja odpowiedź:                                             W tym punkcie wyżyto się na mnie za wszystkie zniewagi umieszczone na blogu i popisano się nieznajomością tematu. Programy które prowadziłam zawsze łączyły się z mikrofonem, moje życie było z nim silnie związane; ja biorę mikrofon do ręki i lecę do nieba. Ktokolwiek i w jakikolwiek sposób pracował z mikrofonem to wie, że mówiący do niego  uwodzi słuchacza, kokietuje go, usiłuje rozkochać w sobie a nie ubliża. Autor pisma zbeształ mnie najgorzej jak tylko mógł. Wiem, że najlepszą obroną jest atak; odwołam się jednak do laurki jaką wystawiła mi pani dyrektor zanim powstał blog. Treść laurki umieszczona jest w całości  na blogu zatytułowanym : Zakaz prowadzenia bloga i zaczyna się słowami – ” dziękujemy pani, że znajduje pani czas i siły …

Żeby szczegółowo odpowiedzieć na każdy z zarzutów musiałabym przepisać całego swojego bloga bo on jest właśnie o tym. Odpowiada już 8 lat temu na  każdy zarzut postawiony mi dzisiaj.

Punkt 4 pisma

4) Wydawanie posiłków.

Personel placówki, który zajmuje się wydawaniem posiłków dla mieszkańców jest każdorazowo ubrany we właściwy strój i dba o zachowanie właściwej higieny. Osoba która wydaje posiłki jest zaopatrzona w rękawice i fartuch przeznaczony wyłącznie do wydawania posiłków. Kwestie prawidłowego postępowania z żywnością omawiane są na naradach z pracownikami ( szkolenia wewnętrzne ). W ostatnich latach znacząco zwiększona została ilość środków ochrony dla pracowników  ( w tym jednorazowych rękawiczek czy ubrań roboczych ). Na terenie placówki nie było żadnych zdarzeń dotyczących dystrybucji posiłków, które miałyby negatywne skutki zdrowotne dla mieszkańców.  Personel DPS stara się aby posiłki były dobrze skomponowane  ( co ułatwia analiza jadłospisów przez dietetyka), podane sprawnie i w odpowiedniej temperaturze. Wydawanie posiłków jest na bieżąco omawiane z pracownikami i w ramach kontroli wewnętrznych systematycznie monitorowane.

Moja odpowiedź :                                                                                                   Chodzi wyłącznie o wydawanie posiłków z wózków przez opiekunów i pokojowe. Tu z higieną bywa bardzo różnie. Na swoim blogu opisałam bardzo dokładnie sytuację, która miała miejsce w dniu 14 kwietnia br. Wpis nosi tytuł – polityka personalna i ja.            Opiekun po porannej toalecie, z dwoma workami zużytych pampersów, biegnie na śmietnik, wyrzuca je, zdejmuje rękawice i biegnie prosto do wózka ze śniadaniem nie myjąc nawet rąk.  W następnym dniu, personel wydający posiłki z wózka, był niemal uzbrojony w środki higieny i wyglądał jak oddział specjalny do walki z epidemią. Na mnie patrzyli z wściekłością, bo to moja wina – to uzbrojenie. Ale już w sobotę wszystko wróciło do normy – byle jak, oby szybko.

Pismo urzędowe – 2 i 3

W punkcie 2 zawarte było pytanie odnośnie stanu sanitarnego DPS.  Pani dyrektor odpisała, że Dom jest stale kontrolowany i w ogóle jest super. Do ogólników nie będę się odnosiła ponieważ żeby zabierać głos na taki temat musiałabym zaglądnąć w każdy kąt Domu. Skargę złożył ktoś na coś konkretnego, nie wiem o co chodziło.

Punkt 3 – sklepik funkcjonujący na terenie Domu.                                  Wyjaśnienia pani dyrektor – DPS jest znacznie oddalony od najbliższych placówek handlowych. Mieszczący się na terenie Domu sklepik cieszy się dużym zainteresowaniem mieszkańców, którzy tylko w ten sposób mogą samodzielnie dokonywać zakupów. Asortyment sklepiku dostosowywany jest na bieżąco  do zapotrzebowania mieszkańców i stanowi ważny element oddziaływania terapeutycznego ( utrzymania aktywności, samodzielności, podtrzymywania umiejętności życiowych mieszkańców). Wzbogaca życie społeczne Domu sprzyjając interakcji  i kontaktom społecznym.  Sklepik prowadzony jest przez firmę Kiosk Spożywczo – Przemysłowy  …. podlega właściwym wymaganiom  formalnym dotyczącym placówek handlowych., w tym również sposobu przechowywania żywności. Obiekt ten kontrolowany jest przez odpowiednie służby. Z informacji uzyskanych od właściciela wynika, że ostatnia kontrola SANEPIDU miała miejsce w 2016r. Nieprawidłowości nie stwierdzono. W ciągu ostatnich kilku lat żaden z mieszkańców nie złożył skargi na działalność sklepiku i jego najemcę. Najemca na swój koszt doprowadził wodę do pomieszczenia. W sklepiku znajduje się sprawna lodówka oraz zamrażarka. Personel DPS stara się jak najdłużej utrzymywać umiejętności społeczne mieszkańców uwzględniając w ofercie usług potrzeby i stopień sprawności mieszkańców. Sklepik na terenie Domu jest dla tych mieszkańców, którzy mają różnorodne ograniczenia psychofizyczne, dla bardziej sprawnych organizowane są cotygodniowe ( każdy piątek ) wyjazdy na rynek. Najbardziej sprawni, nie mający trudności w poruszaniu się samodzielnie robią zakupy w placówkach na terenie miasta. Należy do nich również pani Danuta S. ( czyli ja ) która z uwagi na konflikt z najemczynią także nie dokonuje zakupów w sklepiku.                                                                                                                    Odpowiedź do powyższego:                                                                               Nikt nie kwestionował dobrodziejstwa jakim dla mieszkańców jest sklepik, poruszona została sprawa łączenia, w maleńkim pomieszczeniu, sprzedaży artykułów spożywczych i odzieży używanej. Po co dodawać o jakimś konflikcie? Wystarczyłoby napisać, że sprzedawca został poinformowany o nieprawidłowości i zobowiązał się do przestrzegania przepisów.

Nie ważne, że to połączenie ciucholandu z pieczywem drażni wielu mieszkańców, ważne było żeby napisać, że ja jestem konfliktowa. To jest polityka dyrektorów DPS – każda osoba która ma jakieś zastrzeżenia jest konfliktowa, a najlepiej jeszcze żeby była ograniczona umysłowo. Szczytem szczęścia byłaby możliwość skierowania takiej osoby do wariatkowa.

Pismo Urzędowe – zakupy leków dla DPS

W pierwszym punkcie pisma było tylko maleńkie kłamstewko na mój temat. Osoba które to pismo pisała stopniowo rozkręcała się. Pismo które ma odpowiedzieć na pytania o funkcjonowaniu DPS  w 75% szkaluje mnie. Z tego wypływa prosty wniosek – nie ma co pisać skarg do Prezydenta ponieważ na te skargi odpisuje osoba na którą skarżyłeś się i na zasadzie, że najlepszą obroną jest atak folguje sobie a Prezydent całą swoją powagą podpisuje pismo. Tak więc cytuję treść pisma:

Wybór apteki, w której za pośrednictwem  DPS wykupywane są leki dla mieszkańców dokonany został w wyniku przeprowadzenia zapytania ofertowego. Ogłoszenie o zamówieniu zostało zamieszczone na stronie internetowej Domu i przesłane do trzech aptek na terenie miasta. Złożono trzy oferty . Komisja składająca się z pracowników DPS  dokonała wyboru najkorzystniejszej cenowo oferty. Z postępowania sporządzono odpowiednią dokumentację. Wybór apteki  przez DPS ma na celu przede wszystkim, zgodnie z obowiązującymi przepisami i standardami w zakresie obrotu lekami, logistyczne ułatwienie szybkiego dostępu do leków naszym mieszkańcom. Leki refundowane w każdej aptece mają identyczną cenę. Dlatego podczas wyboru dostawcy leków, najistotniejszym kryterium  jest wartość leków pełnopłatnych, najczęściej zamawianych przez podopiecznych DPS. Ponadto istotne jest przyjęcie przez aptekę zobowiązania dotyczącego maksymalnego czasu dostarczenia niektórych leków ( np antybiotyki). Pośrednicząc w zakupie leków dla mieszkańców nie jest możliwe organizacyjnie i nieuzasadnione ekonomicznie, aby DPS każdorazowo przed zakupem konkretnego leku dla określonego mieszkańca sprawdzał, która z aptek dysponuje najniższą jego ceną, a następnie dokonywał w niej zakupu konkretnego leku. Apteki są zlokalizowane w różnych punktach miasta, często odległych znacznie od placówki. Możliwości transportowe Domu są ograniczone i podporządkowane w głównej mierze konieczności realizacji specjalistycznych wizyt lekarskich mieszkańców,                                 Jedyna skarga dotycząca cen leków została zgłoszona w dniu       21. 01. 2o18 r.  przez mieszkankę P. Danutę S. Odpowiedź została udzielona  w dniu 07. 02. 2018 r. Pani została poinformowana o dobrowolności  w zakresie korzystania  z pośrednictwa DPS w zakupie leków z którą współpracuje placówka, możliwym wsparciu w dokonywaniu przez nią zakupów leków, możliwości zmniejszania opłat poprzez zastosowanie zamienników ( ale mieszkanka nie wyraża zgody na stosowanie zamienników).

Ledwie dobrnęłam do końca przeczytania tylko jednego punktu. Ta wielość słów jest domeną naszej pani dyrektor. Na zasadzie – a może znudzi się czytanie i ktoś odstąpi od drążeni tematu. Poza kłamstewkiem na mój temat napisano nie prawdę o odległości tejże apteki i  najniższych cenach. Apteka ta jest na drugim końcu miasta a ceny ma wyższe od innych aptek.

Moje ustosunkowanie się do tematu:                                             Niepotrzebne było aż tak zawiłe tłumaczenie. Wystarczyło napisać, że do końca umowy już tak zostanie a przyszłą umowę uzgodnimy z mieszkańcami. Na koniec tego wątku  autor zafundował kłamstewko, że podobno ja nie wyrażam zgody na stosowanie zamienników. Po co ten dodatek?