Część III, strona 7

Tak bardzo cieszyłam się poprawą samopoczucia, niestety do dnia dzisiejszego. Jutro będzie 2 września 2013r.  i listonosz jak co miesiąc przyniesie mi z banku 150 zł.  a mnie nie będzie, jestem przecież w szpitalu.  Napisałam wię taką prośbę  – upoważnienie, żeby listonosz zostawił pieniążki u nas w biurze.  Czytaj dalej „Część III, strona 7”

Część III, strona 5

Oczywiście następnego dnia w szpitalu zauważono, że ze mną jest gorzej. Musiałam opowiedzieć dlaczego, co się stało.  Panowie z grupy od razu wpadli na pomysł żeby teraz tę hołotę podenerwować. Będziemy ciebie odwozić samochodami, stawać pod ich oknami i bardzo czule z tobą się żegnać. Czytaj dalej „Część III, strona 5”

Część III, strona 4

Po pierwszym dniu pobytu na oddziale dziennym, wracam  nieco odprężona i natychmiast po postawieniu pierwszego kroku w naszym domu  doznaję uderzeniowego bólu głowy, a to z powodu tego co zobaczyłam.  Otóż, na korytarzu, na klatce schodowej,  pomiędzy drzwiami wejściowymi a windą; czyli miejscem przez które  muszę przejść wracając ze szpitala, stoi zastawiony stół  a przy nim kilkoro mieszkańców tego korytarza na przyjęciu powitalnym nowej mieszkanki. Czytaj dalej „Część III, strona 4”

Część III, strona 2

Pierwsze moje kroki skierowałam do Przychodni Psychiatrycznej – mogą mi pomóc dopiero za cztery miesiące. Poszłam do dyżurnego psychiatry w szpitalu – muszę mieć skierowanie żeby mogli mnie przyjąć na oddział w celu zdiagnozowania. Poszłam na oddział dzienny Szpitała Psychiatrycznego – moja sprawa byłaby precedensem ponieważ korzystałabym z dwóch placówek jednocześnie – Dom Opieki i Szpitalny Oddział Dzienny. Czytaj dalej „Część III, strona 2”

Część III, strona 1

To co przekazał Justyn było dla mnie jak obuchem w głowę. Justyn trzy razy w tygodniu gra w szachy z komputerem, który jest w bibliotece. Zawsze sprawiał wrażenie pochłoniętego grą tak, że nikt z obecnych w bibliotece nie zwracał na niego uwagi, tym razem Justyn cały zamienił się w słuch. Czytaj dalej „Część III, strona 1”

Część II, rozdział 14

Ta bezradność p. dyrektor bardzo mnie irytuje. Wiem, że nie może nic zrobić mieszkankom, ale ostrzej wziąć się za pracowników to już byłby jej obowiązek. Zgłaszałam zachowanie się Kuby – kierowcy, syna poprzedniczki – rzucanie we mnie petardą, wysyłanie ofert drogą elektroniczną do banków o pożyczkę dla mnie, odmowa zawiezienia Władzi do lekarza dlatego, że rozmawia ze mną. Trochę się tego nazbierało a on nie dostał nawet upomnienia. Sam dumny i blady odszedł od nas z pracy. Czytaj dalej „Część II, rozdział 14”