Jak trwoga to do Boga…

Od miesiąca nie mogłam sobie poradzić z dziwnym uczuciem które mną zawładnęło. Stało się tak jak odeszła moja ostatnia siostra – Haneczka. Nie rozpaczam po niej ponieważ jak już pisałam nie lubiłyśmy się, nie spotykałyśmy się bo nie miałyśmy sobie nic do powiedzenia. Ja chyba w ogóle nie rozpaczam po niczym i po nikim. Rozpacz odeszła razem z młodością. A że nie miałyśmy sobie nic do powiedzenia to tylko tak mi się wydawało, przecież miałyśmy. Jako dorosłe osoby powinnyśmy do swojej niezgody podejść ze zrozumieniem. Niestety charaktery. ( I te charaktery odziedziczyły po nas nasze dzieci ). To dziwne uczucie które mi teraz towarzyszy to jakiś strach, że teraz jestem najstarsza w rodzinie. Jestem zatrwożona, tak ,to najwłaściwsze określenie. Przez 84 lata byłam najmłodsza, owszem już stara jednak nie najstarsza, aż tu raptem jestem najstarsza i jedyna. Poczułam jakiś strach przed obowiązkiem bycia najstarszą. Zaczęłam modlić się prosząc o pomoc żebym sobie z tym starszeństwem poradziła. Doszłam do wniosku, że muszę się skupić wyłącznie na swoich najbliższych, że na rodziny mojego rodzeństwa przecież wpływu nie będę miała. Chociaż nawet na swoich bliskich również nie mam wpływu, bo co ja mogę? Poszłam wystraszona do kościoła, dałam na mszę prosząc Boga żeby zajął się moją najbliższą rodziną. A jest tego trochę. To jest 14 osób których trzeba by chronić i wspierać. Ja to już tylko będę się modlić żeby nie zapomnieć ich imion. Jak cały Kościół pomodlił się za moją czternastkę żeby żyli w zdrowiu, miłości i po Bożemu do późnej starości razem, zrobiło mi się lżej. Pomyślałam, że w tej trosce nie jestem już sama. W sumie z Haneczką miałyśmy bardzo podobne losy. Obie rozwiedzione i do końca same wychowujące dzieci. Nasi mężowie mieli takie same imiona. Ona miała dwóch synów ja dwie córki. Tak jak my ze sobą nie rozmawiałyśmy tak samo jej synowie zagniewani byli na amen na siebie a i moje córki już od 15 lat ze sobą nie rozmawiają. Jeden z synów Haneczki już od 10 lat nie żyje; zostawił po sobie syna. Drugi syn ma dwie córki. Tak więc i Haneczka i ja mamy trójkę wnuków, z tym, że ona miała dwie wnuczki i jednego wnuka ja odwrotnie – dwoje wnuków i jedną wnuczkę. O pogrzebie Haneczki powiadomili mnie jej wnukowie, którzy całą trójką przyszli do mnie do dps. Są równie piękni jak i moi. Synowie Haneczki to wyjątkowo uparci chłopcy. Wyobraźcie sobie, że młodszy syn Haneczki tak był obrażony na ojca, że jak ojciec dwa lata temu, przysłał mu w ramach przeprosin 500 000 euro on te pieniądze ojcu odesłał, z dopiskiem – nie obchodziłem ciebie całe życie i niech tak zostanie. Ani żona jego ani córki nie odważyły się kwestionować decyzji ojca. W sumie ten młodszy to nawet nigdy nie widział ojca. Był jeszcze niemowlęciem jak ojciec zakochał się w innej kobiecie i wyjechał do Niemiec. Tam prowadził swoje biuro architektoniczne i żył na wysokim poziomie. Innych dzieci nie miał tak więc jak śmierć zajrzała mu w oczy przypomniał, że jednak dzieci ma i ma komu zostawić spadek. Nawet nie wiedział, że starszy syn nie żyje; wnuk po tym zmarłym synu nie obraził się na pół miliona, ale dziadka nie chciał poznawać, z szacunku do nieżyjącego ojca. A ów dziadek w Niemczech nie miał już nikogo i ślad po nim zaginął. Młodszy syn Haneczki wchodząc w życie dorastającego chłopaka napytał sobie biedy, z której sam się wykaraskał, dlatego miał taki a nie inny stosunek do ludzi. No nie zupełnie sam, pomógł mu ktoś kogo nawet nie znał. Otóż, będąc w drugiej klasie liceum sportowego, zakochał się w koleżance z klasy. Mając po 16 lat dowiedzieli się, że zostaną rodzicami. Zarówno matka jego jak i rodzice jej odwrócili się od nich. Zlitował się nad nimi dziadek dziewczyny mieszkający na zupełnym odludziu i żyjący z uprawy ziemi. Wziął ich do siebie, tłumacząc jednocześnie, że muszą być pod opieką starszych osób ponieważ są jeszcze dziećmi. Dziadek był samotnym, schorowanym człowiekiem a jednak rękę podał. Mieszkali razem do ich pełnoletności, później dziadek wyprowadził się do córki a dom i hektary zostawił młodym. Dzisiaj ci młodzi już nie tacy młodzi, są nadal razem. Na hektarach po dziadku założyli ogrodnictwo kwiatowe. Żyją w pięknym domu i powodzi im się bardzo dobrze. Dopiero na pogrzebie Haneczki poznałam jej synową – piękna kobieta; no ale i synowie Haneczki to chłopaki na schwał.

I takie to różne są koleje losu. NARA !!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *