Stara fotografia.

” Patrzę na starą fotografię którą dziś przysłałeś mi” – tak zaczyna się tekst piosenki śpiewanej przez Sławę Przybylską w latach sześćdziesiątych. Zarówno ten tekst jak i otrzymana przedwczoraj stara fotografia bardzo mnie wzruszała i wzrusza na dal, z tym, że tę fotografię otrzymałam od mieszkanki naszego Domu. Fotografia z lat sześćdziesiątych a zachowana w idealnym stanie. Lata sześćdziesiąte, ja piękna dwudziestokilkuletnia stoję na scenie otoczona przystojnymi mężczyznami – muzykami, a konkretnie dęciakami. Panowie ci mają instrumenty skierowane w moją stronę; a zatem sytuacja jest pozorowana bo jakby dmuchnęli w nie to straciłabym słuch natychmiast i na długo. Panowie niby grają na klarnecie, saksofonie – tenorze, puzonie i trąbce, ja cała w bieli – w białej sukience i w białych rękawiczkach trzymam w ręce marakasy. Niby zdjęcie takie jakich mam całe mnóstwo, a jednak inne, te które mam robione były nie wiadomo przez kogo i w niespodziewanych sytuacjach, do tego zdjęcia trzeba było pozować, a ja nie pamiętam ani tej sytuacji ani panów otaczających mnie, jednak na to zdjęcie zaczęłam patrzeć inaczej. Zwróciłam uwagę, że ci muzycy są niezwykle przystojni a mimo to ja dla nich jestem kimś wyjątkowym. Nigdy przedtem nie widziałam ani przystojności panów ani admirowania mnie. Teraz nie dziwię się, że mojego męża zżerała zazdrość, no bo jeśli na tę moją cząstkę życia patrzył jak ja dzisiaj na tę fotografię… Boże, on jeździł za mną wszędzie, ale tak, że ja nawet nie wiedziałam, że jest gdzieś i obserwuje mnie. Mógł przecież jechać razem ze mną tym samym środkiem lokomocji, ale nie, przecież wówczas nie mógłby mnie przyłapać na zdradzie. I nie przyłapał, a tą swoją obłąkaną zazdrością doprowadził do rozwodu. Szkoda, bo ja dopiero dzisiaj zobaczyłam piękno tych panów, a w ogóle to nawet ich nie kojarzę. Na ogół słyszałam tylko brzmienie instrumentów, fizjonomii nie kojarzyłam nigdy. Szkoda, szkoda wszystkiego co było.

A co jest, a w zasadzie też już było – kontrola z Urzędu Wojewódzkiego. Nawet nie odczułam, że to była kontrola, ot dwie panie przyszły do mnie na pogaduchy. Zrobiłam maleńki zwiad – u kogo owe panie były. Były u bardzo wielu osób i o dziwo niemal, że wszystkie te osoby miały takie samo zdanie o kierujących naszym Domem i postępowaniem z nami, jak i ja. W skali 1 : 3 otrzymały po jednym punkcie a nawet z minusem. Nie wiem do czego te wywiady były potrzebne, ale cieszę się, że ludzie mówią i nie boją się mówić to co myślą.

I to byłoby na tyle NARA !!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *